Gdy postanowiła wrócić, okazało się, że to wcale nie będzie takie proste. Pech chciał, że ukradli jej paszport. Z pomocą polskiej ambasady udało jej się wyrobić paszport tymczasowy, który nie miał pieczątki wlotu do Malezji. Co oznaczało, że dla straży granicznej była w kraju nielegalnie. Kazano jej udać się do biura emigracyjnego, w celu wyjaśnienia sprawy, w przeciwnym razie groził jej areszt.
W poniedziałek rano Klaudia udała się do biura imigracyjnego i dostała numerek - 8002, co oznaczało, że przed nią jest 8001 osób oczekujących na przyjęcie. Na szczęście z pomocą ruszyli jej organizatorzy konkursu w Polsce oraz Malezji. Okazało się, że jedna z uczestniczek wyborów miss z Malezji ma ojca, który jest pracownikiem tego biura. Dzięki temu sprawa została szybko wyjaśniona i już wieczorem prezenterka mogła bezpiecznie wrócić do kraju.