Emily Ratajkowski wstawiła topless zdjęcia z lalką-niemowlęciem. Internauci OBURZENI. "Seksualizacja macierzyństwa"
Emily Ratajkowski znów wywołała burzę. Na Instagramie opublikowała odważne, topless zdjęcia, na których trzyma hiperrealistyczną lalkę‑niemowlę w pozie karmienia piersią. W jednej ręce dziecko, w drugiej (na niektórych ujęciach) kieliszek wina, a przy okazji odsłania dosłownie wszystko. Internet eksplodował, a pod postem pojawiła się fala komentarzy pełnych niedowierzania. "Co się dzieje z ludźmi? To zdjęcie jest naprawdę niepokojące" — czytamy.
Zdjęcia Emily Ratajkowski wywołały ogromne poruszenie — wielu internautów uznało je za przekroczenie granic dobrego smaku, inni za niepokojące. "To jest takie… nieprzyjemne. To nawet nie wygląda jak sztuka", "Co się dzieje z ludźmi? To zdjęcie jest naprawdę niepokojące. Desperacja, żeby zwrócić na siebie uwagę, osiągnęła poziom, w którym ludzie kompletnie tracą smak i popadają w czyste absurdalne zachowania. Okropne", "Od kiedy karmimy piersią i pijemy alkohol?", "To jest po prostu smutne", "Alkohol i przedstawienie karmienia piersią, klasyk".
Izabela Macudzińska w szczerej rozmowie o córce, mężu i... sesji nad grobem.
Emily Ratajkowski pod ostrzałem za topless zdjęcia
Niektórzy uważają, że jest to seksualizowanie macierzyństwa.
"Dlaczego seksualizujemy karmienie piersią?", "Seksualizowanie karmienia piersią i używanie 'dziecka' jako rekwizytu, nic w tym fajnego ani modowego", "Kocham cię, ale to jest złe. Co za wstyd, nie powinno się seksualizować macierzyństwa, zwłaszcza kiedy tak długo walczono o to, by kobiety mogły karmić bez poczucia bycia ocenianymi czy nękanymi", "Gdyby przekaz naprawdę dotyczył macierzyństwa, tym zdjęciem nie próbowałaby błagać o uwagę".
Emily Ratajkowski mówi o randkowaniu jako matka
W eseju dla "The Cut" Emily Ratajkowski opisała, jak po rozwodzie i narodzinach syna próbowała odzyskać poczucie atrakcyjności i kontroli nad własnym ciałem. Nienawidziła "protekcjonalnych spojrzeń", które pojawiły się po rozstaniu, i dlatego zaczęła chodzić na randki kompulsywnie, tworząc wręcz alter ego, by nie być postrzeganą jako "porzucona samotna matka".
Chciałam po prostu, żeby ktoś mnie przeleciał — wyznała, dodając, że nie chodziło jej o orgazm, bo "mogła się przecież sama zaspokoić", tylko o uwagę i poczucie, że "jest seksualną istotą, a nie tylko matką małego dziecka — pisała.
Czego nauczyły ją randki?
Zrozumiałam, że wielu mężczyzn podnieca macierzyństwo. Na imprezie, zaledwie miesiąc po mojej separacji, siostra kilku znanych samotnych matek od razu mnie pocieszyła słowami: "Mężczyźni w ogóle nie przejmują się tym, że masz dziecko" — skwitowała.