Andrzej Piaseczny wpadł w sidła nałogu po Eurowizji. "Zacząłem popijać"
Po tym, jak na Eurowizji 2001 nie poszło mu najlepiej, Andrzej Piaseczny wpadł w poważny kryzys, który — jak dziś przyznaje — popchnął go w stronę nałogu. Wokalista zaczął regularnie sięgać po alkohol i był przekonany, że jego kariera legnie w gruzach. — Myślałem, że to koniec kariery — mówił w podcaście "WojewódzkiKędzierski".
Andrzej Piaseczny wrócił do tematu swojego występu na Eurowizji 2001, który — jak dziś przyznaje — "go zniszczył". Wokalista reprezentował Polskę 12 maja 2001 roku w Kopenhadze, śpiewając "2 Long". Zdobył 11 punktów, zajął 20. miejsce na 23 kraje, a Polska musiała przez to pauzować Eurowizję 2002, bo taki był wtedy regulamin. Choć to on sam wpadł na pomysł, by wystartować, dziś ocenia to ostro. — Byłem nie najmądrzejszy — wyznał w podcaście "WojewódzkiKędzierski".
Piasek wspomina pamiętne urodziny z Nergalem. "Czy mam zakrzyknąć coś przed obiektywem teraz, na dowód..."
Andrzej Piaseczny mówi o kryzysie po Eurowizji
Piaseczny nie ukrywa, że konsekwencje słabego wyniku były dla niego brutalne. Wokalista przyznał, że po Eurowizji zaczął sięgać po używki, próbując poradzić sobie z presją, krytyką i zawodowym kryzysem, który trwał wiele miesięcy.
Zacząłem mocno popijać. W sensie regularnie, bardzo, ale nie do upadłego. Nigdy mnie choroba alkoholowa nie dotknęła w taki sposób, żebym zrywał klepkę z podłogi — wyznał.
ZOBACZ TAKŻE: TYLKO U NAS! Ilona Felicjańska o stracie pieniędzy przez alkohol. "Nie podjęłabym tych decyzji na trzeźwo" [WIDEO]
Andrzej Piaseczny wspomina zasypianie na rauszu
Choć nie skończyło się to skrajnym uzależnieniem, skala problemu była duża. W podcaście padło pytanie, ile razy w tygodniu zasypiał "na rauszu".
Siedem — powiedział Piaseczny.
Wokalista przyznał też, że w tamtym czasie naprawdę myślał, że to koniec jego zawodowej drogi.
Tak, gdy popijałem, myślałem, że to koniec kariery — przyznał.
To nie pierwszy raz, kiedy mówi o tamtym okresie. Wcześniej, w rozmowie dla "Vivy!", opisał, jak wyglądało jego życie po Eurowizji — bez koncertów, bez planów, bez wsparcia wytwórni.
Moje bycie artystą stanęło pod znakiem zapytania. Firma, z którą miałem kontrakt, nie paliła się do wydawania następnej płyty, a mi bardzo zależało. Zacząłem żyć powtarzalnie, dni zaczęły upodabniać się do siebie. Szedłem na spacer z psami i to było piękne i straszne. Nie miałem nic do roboty. Trwało to z półtora roku. Piłem. Ale szczęśliwie nie uzależniłem się. Moment wyzwolenia przyszedł, kiedy uświadomiłem sobie, że świat nie zawali się, gdy przestanę być artystą — mówił lata temu.
ZOBACZ TAKŻE: Joanna Przetakiewicz o prohibicji w Warszawie. "To elementarna odpowiedzialność państwa"