Kochanie, są święta. Powiedziałeś, że nie chcesz, żebym pracowała, bo jestem Twoją dziewczyną. Myślałam, że nie ma w tym nic złego, jeśli kupię sobie jakieś prezenty. Jeśli chcesz, zwrócę wszystkie rzeczy, ale nie wysyłaj mnie dziś do domu. Nie chcę spędzić wigilii na lotnisku. Zdradzałeś mnie, a ja Ci wybaczyłam. To są tylko pieniądze. Nie walcz z ludźmi o pieniądze w święta – tłumaczyła mu się po tym modelka.
Finalnie para wyjaśniła sobie nieporozumienie, jednak ich związek i tak rozpadł się jakiś czas później. Dziś Justyna cieszy się życiem u boku innego bogatego partnera. Jak sama powiedziała w rozmowie z Jastrząb Post, nie mogłaby żyć z kimś biedniejszym od siebie.
Mam postawioną bardzo wysoko poprzeczkę. Facet musi mieć charyzmę, musi mieć to coś i przede wszystkim musi być obrotny. Ja lubię kiedy facet ma łeb na karku, ma kilka biznesów i jest logistycznie dobrze poukładany. (...) Nie mogłabym być z biedną osobą. Ja zawsze jestem szczera, nie owijam w bawełnę, mówię to, co myślę. Nie będę udawała kogoś kim nie jestem i udawała, że będę z osobą, która zarabia mniej ode mnie. Byłam w takim związku i wiadomo – nie wyszło – wyznała przed kamerami naszego portalu.
WIDEO
Justyna Gradek prosi o pomoc. O co chodzi?
16 października modelka zamieściła na InstaStories pilną prośbę o pomoc. Oczywiście, nie prosiła o wsparcie dla siebie, tylko zupełnie innej osoby. Napisała:
Info dla posiadaczy zwierząt domowych. Potrzebna pomoc. Pan Jerzy, właściciel sklepu z produktami dla zwierząt, miał poważny wypadek. Niestety, nie jest w stanie dalej tego sklepu prowadzić. Trwa wyprzedaż wszystkiego (sucha i mokra karma, drapaki, kagańce, zabawki itd.).
Do tej wiadomości dołączyła adres sklepu.