Kinga Rusin od lat łączy pasję do podróżowania z aktywnością w mediach społecznościowych. Była gwiazda TVN systematycznie przemierza z partnerem najodleglejsze zakątki globu, zachwycając fanów kadrami z egzotycznych miejsc. Najnowsza wyprawa do Kirgistanu dostarczyła jej jednak emocji, których z pewnością nie planowała. Trudne warunki klimatyczne w połączeniu z surowymi procedurami na obszarach przygranicznych sprawiły, że spokojny urlop w mgnieniu oka przestał być sielanką.
WIDEOKinga Rusin o drodze zawodowej swojej córki:
Podróż Kingi Rusin nie przebiegała spokojnie
Głównym problemem na trasie okazała się zdradliwa choroba wysokościowa. Dziennikarka przyznała, że pomimo odpowiedniego przygotowania, jej organizm zaczął odmawiać posłuszeństwa po przekroczeniu 3500 metrów n.p.m.
No i butle z tlenem w Kirgistanie się przydały... Natlenienie spadło mi kilka razy poniżej 83 proc.! Pomimo aklimatyzacji, pomimo brania leków, picia dużych ilości wody. Jak tylko przekraczam 3500 m, choroba wysokościowa daje o sobie znać – relacjonowała w sieci.
Częste postoje, mierzenie ciśnienia oraz podawanie tlenu na terenach przygranicznych natychmiast wywołały reakcję stacjonujących tam służb. Wojskowy patrol nie spuszczał Polaków z oka, obserwując ich przez lornetki, a po powrocie do samochodu doszło do kontroli i przesłuchania.
Wojskowy patrol cały czas obserwował nas przez lornetki. Po powrocie do samochodu czekało nas… przeszukanie. Pogranicznicy postanowili sprawdzić nasze torby i zebrane śmieci, przesłuchali nas podejrzewając, że przyjechaliśmy z Chin i wymieniali spojrzenia licząc pieczątki z przejść granicznych w naszych paszportach (trochę się tego uzbierało, chociaż to już kolejny nasz paszport od rozpoczęcia systematycznego objeżdżania świata). Po dokładnym sprawdzeniu puszek po rybach w końcu nam odpuścili. Pełna abstrakcja! – opisała zszokowana gwiazda.
Kinga Rusin widzi w sytuacji pozytywy
Choć sytuacja na granicy brzmiała groźnie i mogła wywołać spory stres, Kinga Rusin podchodzi do całego zajścia z charakterystycznym dla siebie dystansem. Dla doświadczonej podróżniczki to właśnie takie nieprzewidywalne momenty tworzą najpiękniejsze wspomnienia z wypraw.
Ale czy właśnie nie na tym polegają przygody? Na przeżywaniu sytuacji abstrakcyjnych, nieprzewidywalnych, niestandardowych? Wycieczek na kirgiskie przygraniczne przełęcze na pewno nie zapomnimy do końca życia – podsumowała w swoim wpisie.
ZOBACZ TAKŻE: Kinga Rusin nie myśli o powrocie do Polski. Nadaje z odległej wyspy. "Znajomi obrażeni na śmierć"