Małgorzata Ostrowska o krok od tragedii na koncercie. "Gdybym spadła stamtąd na głowę, to koniec"

Występ Małgorzaty Ostrowskiej w Białymstoku mógł zakończyć się tragicznie. W trakcie show sceniczny rekwizyt uległ awarii i eksplodował wprost przed twarzą wokalistki, która straciła równowagę tuż nad krawędzią estrady. Po tygodniach od zdarzenia legenda polskiego rocka ujawniła szczegóły wypadku.

Małgorzata OstrowskaMałgorzata Ostrowska
Źródło zdjęć: © KAPiF
Aneta Kowal

Pod koniec sierpnia fani Małgorzaty Ostrowskiej z niepokojem obserwowali nagrania z koncertu w Białymstoku, podczas którego wokalistka nagle straciła równowagę. Później wyjaśniła, że doszło do awarii sprzętu wykorzystywanego podczas występu. Teraz, po kilku tygodniach, znów wróciła do tego zdarzenia i ujawniła, jak niewiele brakowało do prawdziwej tragedii.


WIDEO
Skolim spóźnił się dwie godziny na koncert. Nie chciał zejść ze sceny

Małgorzata Ostrowska o niebezpieczeństwie na koncercie

Pechowy incydent wydarzył się w momencie, gdy Ostrowska znajdowała się na skraju podestu. Rutynowy element występu z użyciem scenicznych efektów zamienił się w bezpośrednie zagrożenie. Gwiazda nie ukrywa, że w tamtej chwili poczuła prawdziwy strach:

Moja giwera, taki rodzaj pistoletu do miotania mgły, zepsuła się i wystrzeliła mi w twarz, a byłam tuż przy krawędzi sceny, półtora metra nad ziemią. Straciłam równowagę i gdybym spadła stamtąd na głowę, to koniec – wyznała bez ogródek w rozmowie z "Wysokimi Obcasami".

Nieszczęściu zapobiegła błyskawiczna reakcja obsługi technicznej, która asekurowała artystkę. Mimo ogromnego szoku i potencjalnego niebezpieczeństwa wokalistka udowodniła, czym jest sceniczny profesjonalizm:

Ale moi technicy podbiegli szybciej, niż zdążyłam o tym pomyśleć. Widownia ledwo coś zauważyła, ja dośpiewałam piosenkę do końca – wspomina.

Małgorzata Ostrowska o zaufaniu do ekipy koncertowej

Dla Ostrowskiej ten wypadek stał się przede wszystkim dowodem na to, jak wielką wartością jest zgrany, lojalny zespół. Artystka otwarcie przyznaje, że jej zaplecze techniczne to ludzie, na których może polegać bezgranicznie w każdej kryzysowej sekundzie.

To są zalety pracy w tym samym zespole od dekad – znamy każdy swój ruch, mamy do siebie zaufanie, dbamy o siebie wzajemnie. Czuję się z nimi bezpieczna. Jeden z moich technicznych pracuje ze mną od początku, od 45 lat, jestem bardzo stabilnym zakładem pracy. I wciąż czuję, że mam siłę i ochotę wychodzić na scenę – zaznaczyła.

Choć gwiazda nie ucieka od tematu upływającego czasu, wciąż ma w sobie ten sam rockowy pazur i nie zamierza rezygnować z koncertowania:

Mam 68 lat i niebezpiecznie zbliżam się do siedemdziesiątki. Wszyscy sobie mogą sprawdzić w internecie, ile mam lat, nie ukrywam tego – podsumowała z dystansem.
Małgorzata Ostrowska opowiedziała o incydencie na koncercie
Małgorzata Ostrowska opowiedziała o incydencie na koncercie © KAPiF
Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE