Adam Konkol o OGROMNYCH stawkach gwiazd za "darmowe" koncerty. Wspomniał o BYLEJAKOŚCI

Adam Konkol zabrał głos na temat gigantycznych zarobków artystów na "darmowych" koncertach. Muzyk nie gryzie się w język i wprost zauważa, że za wielkimi pieniędzmi z samorządowych kas rzadko idzie rzetelna praca, a na scenach zapanowało dziś wręcz powszechne przyzwolenie na bylejakość.

Adam Konkol i ŁzyAdam Konkol i Łzy
Źródło zdjęć: © KAPIF
Daniel Lewandowski

Adam Konkol, gitarzysta i założyciel zespołu Łzy, zabrał niedawno głos w debacie na temat darmowych imprez plenerowych, takich jak dożynki czy dni miast. W rozmowie z serwisem Plotek muzyk wygłosił niezwykle szczerą i stanowczą opinię dotyczącą wyceny twórców oraz jakości występów na polskiej scenie muzycznej. Konkol wyszedł z założenia, że rynkowa wartość artysty jest dokładnie taka, jaką publiczność lub organizator jest w stanie za niego zapłacić. Szybko jednak zaznaczył, że w dzisiejszych realiach wysokie gaże często bywają kompletnie nieadekwatne do poziomu artystycznego, jaki prezentowany jest później na scenie.


WIDEO
Magda Narożna ostrzega młodych artystów: „Nie ufajcie!” Zdradza kulisy biznesu, umów i oszustwa


Adam Konkol o gażach artystów na "darmowych" koncertach

Konkol ostro skrytykował to, co dzieje się obecnie w branży muzycznej. We wspomnianej rozmowie z Plotkiem uderzył w powszechną akceptację dla niskiego poziomu muzycznego. Lider Łez ubolewa nad tym, że w przestrzeni publicznej istnieje ogromne przyzwolenie na sceniczną bylejakość. Dla artysty z wieloletnim stażem, grającego z zespołem muzykę na żywo, ten drastyczny spadek poziomu "koncertowego" u części dzisiejszych gwiazd jest zjawiskiem wysoce niepokojącym i psującym rynek.

W przypadku niektórych artystów słowo "koncert" jest nadużywane. Dzisiaj jest przyzwolenie na bylejakość, a płacenie za nią jest kolejnym gwoździem do trumny polskiej muzyki, której poziom "koncertowy" jest u niektórych "artystów" bardzo niski – podkreślił.

W swojej wypowiedzi Konkol wskazał również na odpowiedzialność, jaka powinna spoczywać na organizatorach imprez – to oni, jego zdaniem, nie powinni godzić się na takie półśrodki. Aby zobrazować swoje bezkompromisowe podejście do szacunku wobec słuchacza, muzyk zdradził, że na około trzy tysiące zagranych w swojej karierze koncertów, zaledwie raz zdarzyło mu się wystąpić z playbacku.

Ludzie dają przyzwolenie na bylejakość, ale organizatorzy koncertów nie powinni. Grając 3000 koncertów, raz w życiu zagrałem z playbacku i do dziś śnią mi się koszmary z tym związane – dodał muzyk.

Tyle inkasują gwiazdy za koncerty

Wprowadzony w lipcu obowiązek wprowadzania samorządowych wydatków do Centralnego Rejestru Umów ostatecznie obalił mit "darmowych" koncertów plenerowych, ujawniając potężne koszty, jakie ponoszą polskie gminy. Organizacja miejskiego wydarzenia muzycznego to nierzadko wydatek od kilkudziesięciu do grubo ponad stu tysięcy złotych.

Jak ustaliła "Gazeta Wyborcza", liderami stawek koncertowych na polskiej scenie są obecnie Beata Kozidrak i Bajm z gażą sięgającą blisko 170 tysięcy złotych, a zaraz za nimi plasują się tacy artyści jak Ich Troje, Kayah czy Agnieszka Chylińska, wyceniający swoje widowiska na kwoty przekraczające barierę 100 tysięcy. Nawet nieco tańsi w tym zestawieniu popularni muzycy, w tym T.Love, Krzysztof Cugowski, Golec uOrkiestra, Dawid Kwiatkowski czy Zenek Martyniuk, wciąż kosztują samorządy od około 50 do prawie 100 tysięcy złotych za pojedynczy wieczór.

Adam Konkol, Angelika Balcerek
Adam Konkol, Angelika Balcerek © KAPIF
Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE