Od kilku lat Justin wiedzie szczęśliwe życie u boku swojej żony, Hailey Bieber oraz spełnia się zawodowo. Niestety z uwagi na problemy zdrowotne musiał odwołać jeden z ostatnich koncertów.
Justin Bieber ma koronawirusa
Zagraniczne tabloidy podają, że w sobotę 19 lutego Justin otrzymał pozytywny wynik testu na COVID-19. Na tę chwilę sam zainteresowany nie poinformował, jak się czuje. W związku z zaistniałą sytuacją zmuszony był odwołać występ w T-Mobile Arena w Las Vegas oraz w Glendale w Arizonie. Media sugerują, że pierwsze z wymienionych wydarzeń odbędzie się dopiero latem.
O ile Bieber milczy, o tyle jego menadżer chętniej wypowiada się na temat jego choroby. W najnowszym wpisie na Instagramie potwierdził doniesienia prasy.
Scott Braun przyznał, że w grudniu był chory na koronawirusa, którym miał zarazić go John Terzian, współwłaściciel sieci klubów w Los Angeles. Menadżer zauważył, że tym razem jego ofiarą mógł paść wokalista.
Mężczyzna wrzucił na dowód zdjęcia, na których widać, że wspomniany przez niego Terzian siedzi z nietęgą miną tuż za Justinem i jego żoną. Wprost nie obarcza go winą, jednakże zauważył, że mógł zrobić to w akcie zemsty za to, że jeden z jego lokalów nie miał hucznego after party. Dał jasno do zrozumienia, że stał się dla niego sporym zagrożeniem.
Na koniec zwrócił się do Justina, któremu życzył szybkiego powrotu do zdrowia oraz przyznał, że jest z niego bardzo dumny.
Jesteście skłonni uwierzyć w teorię Scootera Brauna?