Przypomnijmy, że aktorka oskarżyła byłego męża o to, że stosował wobec niej przemoc. Depp nie pozostał dłużny i wytoczył jej proces o zniesławienie. Szala przechylała się raz na jedną, raz na drugą stronę. W listopadzie ogłoszono wyrok - sąd stanął po stronie Amber Heard.
Johnny Depp o Amber Heard. Padły mocne słowa
Johnny Depp postanowił się odwołać. Po kilku miesiącach, w czwartek, 18 marca, Sąd Apelacyjny w Londynie wysłuchał aktora i jego prawników. Argumentowali, że Heard nie spełniła zobowiązania, które nałożono na nią przy okazji sprawy rozwodowej. Aktorka miała przekazać 7 milionów dolarów na rzecz organizacji charytatywnych. Adwokaci określili to "manipulacyjnym kłamstwem", które "zaważyło o wyniku sprawy".
Te ataki próbował odeprzeć Adam Wolanski, który reprezentuje interesy gwiazdy. Powiedział, że Heard nie skłamała na temat wpłat. Dokonała mnóstwo przelewów na konta ogranizacji - dowodem miały być czeki, które zaprezentowała w sądzie. Dodał, że jeszcze nie przekazała całości sumy. Powodem są koszta batalii sądowej z byłym mężem.
Decyzja sądu powinna zapaść w ciągu kilku następnych tygodni. Warto jednak wspomnieć, że prowadzący sprawę w Sądzie Najwyższym sędzia Andrew Nicol przestrzegał Deppa, że apelacja ma bardzo małe szanse na powodzenie.
Gdy apelacja, którą złożył Johnny Depp, obiła się szerokim echem w mediach, portal Daily Mail ujawnił treść SMS-a, którego aktor wysłał do swojej pielęgniarki. Nie szczędził on gorzkich słów pod adresem byłej żony:
Myślicie, że aktor ma szansę na zwycięstwo?