Jan Englert oskarżany o nepotyzm. Zatrudnił córkę w swoim spektaklu
Jan Englert spotkał się z falą krytyki po ujawnieniu obsady sztuki 'Hamlet' w Teatrze Narodowym. Internauci zarzucają mu nepotyzm, ponieważ aktor zaangażował do projektu żonę i córkę.
Jan Englert, znany aktor i reżyser, znalazł się w centrum kontrowersji po ogłoszeniu obsady sztuki "Hamlet" w Teatrze Narodowym w Warszawie. W przedstawieniu, które reżyseruje, wystąpią jego żona Beata Ścibakówna oraz córka Helena Englert.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Kontrowersje wokół wyboru Jana Englerta
Helena Englert, która zagra rolę Ofelii, jest już znana widzom z seriali takich jak "Barwy szczęścia" czy "Diagnoza". Jej angaż w "Hamlecie" wywołał burzę w mediach społecznościowych. Internauci zarzucają Janowi Englertowi nepotyzm, wskazując na rodzinne powiązania w obsadzie spektaklu.
Na profilu Teatru Narodowego na Facebooku pojawiły się liczne komentarze krytykujące decyzję reżysera. "Teatr familijny", "Skrajny nepotyzm nie przystoi takiej instytucji" - to tylko niektóre z opinii wyrażanych przez internautów.
Jednak nie wszyscy są przeciwni decyzji Englerta.
"Swoim dorobkiem udowodnił, że jako reżyser ma prawo samodzielnie decydować o obsadzie. Jeśli komuś się nie podoba, nie musi kupować biletu i nie musi pluć jadem" - napisał jeden z użytkowników.
Jan Englert o córce
W wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej Jan Englert podkreślił, że jego córka zawsze dążyła do niezależności.
Ona jest kompletnie niezależna, od dziecka była bardzo ambitna i przeszkadzało jej to, że rodzice są znanymi ludźmi. Dlatego nawet uciekła do Stanów Zjednoczonych, żeby tu nikt nie gadał, że tatuś albo mamusia coś załatwiła. Z córką jesteśmy w tej chwili na etapie budowania relacji od nowa, czyli wzajemnie się słuchamy - powiedział Englert.
Mimo kontrowersji, "Hamlet" z udziałem rodziny Englertów zadebiutuje na deskach Teatru Narodowego 12 kwietnia. Czy widzowie podzielą zdanie krytyków, czy też docenią artystyczne walory spektaklu, okaże się już wkrótce.