Najnowsze ustalenia brytyjskiego dziennika The Independent wskazują jednak, że na nagłą śmierć wokalisty złożyło się kilka czynników. Gazeta dotarła do informacji, że przez 6 ostatnich dni swojego życia Prince nieustannie... pracował! Poza tym był chory na grypę i bolało go biodro (które od dawna lekarze zalecali mu zoperować). Nie mógł też spać, co potwierdził szwagier Prince'a, Maurice Phillips.
Nie wiadomo jeszcze, nad czym tak zacięcie muzyk pracował w swoim studiu nagraniowym. Może będzie jeszcze nam dane usłyszeć ostatnie kompozycje wokalisty? Mamy nadzieję.