Księżna Diana w serii wywiadów, których udzieliła dla królewskiego biografisty Andre Mortona wyznała, że przegapiła kilka ostrzegawczych znaków, które skazały jej małżeństwo na porażkę. Najgorszym był jednak ten, który odkryła na tydzień przed własnym ślubem. Mogła go wtedy odwołać, ale wbrew instynktowi postanowiła zaufać przyszłemu mężowi. Zignorowała fakt, że jej odkrycie świadczyło o tym, że Camilla Parker-Bowles wciąż miała specjalne miejsce w sercu księcia Karola. Co znalazła?
W gabinecie swojego męża, poszukując czegoś zupełnie innego, znalazła w szafie złotą bransoletkę z medalionem, na którym wygrawerowany litery "F" i "G". Kryły się za nimi imiona Fred i Gladys, którymi książę Karol i (obecnie już księżna) Camilla określali się w rozmowach ze znajomymi, aby ich romans nie wyszedł na jaw. W wywiadzie nagranym w 1997 roku, kilka miesięcy przed śmiercią, Diana mówiła gorzko:
Do ślubu doszło i wszyscy doskonale wiemy, jak dalej potoczyła się ta historia...