Już wiemy, dlaczego Magdalena Frąckowiak jest taka śliczna. Top modelka zdradziła sekrety swojej urody. Nie całuje się na pożegnanie i jada... rosół. Na co jej pomaga?
Magdalena Frąckowiak jako jedna z najbardziej rozchwytywanych top modelek świata na co dzień bardzo musi o siebie dbać. Szczupła sylwetka to nie wszystko. Ze względu na liczne sesje zdjęciowe i pokazy zarówno jej włosy, jak i cera muszą być w nienagannej kondycji.
Magdalena Frąckowiak zdradziła sekrety swojej urody brytyjskiemu magazynowi "Vogue". Jakie zabiegi i triki stosuje, by jej cera i ciało były nieskazitelne? Oto, co powiedziała o...
O wszędobylskich bakteriach:
Po pierwsze: nie dotykam twarzy dłoniami, bo znajduje się na nich mnóstwo bakterii. Zawsze też pamiętam o odkażaniu rąk płynem antybakteryjnym.
O całowaniu:
Kiedy kończę spotkanie, nie całuję się na pożegnanie. Za dużo bakterii (śmiech)
O pryszczach:
Przenigdy nie wyciskaj pryszczy! Jeśli jakiś się trafi, posmaruj go patyczkiem kosmetycznym skropionym spirytusem salicylowym.
O naturalnych metodach dbania o cerę:
Często robię sobie naturalną maseczkę z miodu i awokado albo z płatków owsianych i mleka - płatki owsiane niczym peeling świetnie oczyszczają cerę. Lubię też naturalne olejki, np. z awokado. Rozgrzewam je w dłoniach i wcieram.
O produktach nawilżających:
Po przebudzeniu myję twarz jedynie wodą i delikatnie przecieram ręcznikiem. Używam naturalnego produktu nawilżającego Dr Alkaitis. Nie zawiera perfum, chemicznych składników. Zawsze, kiedy to możliwe nie używam mocno chemicznych produktów. Mam też niesamowity ziołowy tonik Dr Alkaitis.
O naturalnych olejkach:
Funduję mojej skórze gorące otwierające pory kąpiele parowe z olejkami i ziołami. Potem delikatnie wycieram skórę ręcznikiem.
O wizytach w salonie piękności:
W Nowym Jorku wypatrzyłam salon Dr Colberta. Mają tam świetny trzystopniowy zabieg, jedyny jakiemu się poddaję: najpierw skóra jest mechanicznie oczyszczana, potem laserem zamykane są pory w skórze, a następnie skóra jest peelingowana kwasem.
O dbaniu o cerę podczas podróży:
Kiedy podróżuję, upewniam się, że mam ze sobą dobry produkt nawilżający. W trakcie lotu nakładam maseczkę i w niej zasypiam.
O makijażu:
Makijaż to ważna sprawa, bo może zapychać skórę. Używam lekkiego podkładu Armaniego, który jeszcze i tak mieszam z kremem.
O odżywianiu skóry od środka:
Ważne są witaminy, bo odżywiają skórę od środka! Witamina E, A, kwasy omega, tran. Jem też rosół, bo zawiera kolagen. Jem mnóstwo awokado, ryb, wołowiny - pochodzące z nich tłuszcze są dobre dla skóry. Jadam też makarony, uwierzcie, nie torturuję się! Mieszkałam we Włoszech. Piję dużo wody. Uwielbiam gorącą wodę z cytryną, świetnie oczyszcza skórę. Nie palę, nie piję alkoholu, dzięki czemu w wieku 30 lat nie mam zmarszczek. Najważniejsze to delikatnie traktować skórę, jak najlepszego przyjaciela.
O tym, jak należy spać:
Mama nauczyła mnie, że aby uniknąć zmarszczek, należy sypiać w odpowiedniej pozycji, na plecach.
O sporcie:
Lubię się rozciągać, to ważne dla ciała, dlatego chodzę na jogę i pilates. Nie lubię trenować na siłowni. Niektóre dziewczyny, np. Izabel Goulart, wyglądają świetnie dzięki takim treningom. Ale ja swoje ciało traktuję tak jak skórę - delikatnie. Nie mam mięśni, ale również nie lubię wyglądać zbyt szczupło. Czasami zauważam, że jestem zbyt wychudzona, moja twarz też wtedy cierpi.
O komplementach:
Jestem naprawdę dumna z tego, że odkąd skończyłam 30 lat, dostaję masę komplementów. Jestem kobietą i troszczę się o siebie.