Wyjątkowo niestosowne zachowanie TVP w obliczu śmierci Zbigniewa Wodeckiego?
Śmierć Zbigniewa Wodeckiego wstrząsnęła muzycznym środowiskiem Polski, wstrząsnęła również samymi Polakami - większość z nich wychowywała się na kultowej Pszczółce Mai i piosenkach Wodeckiego. To ogromny cios, zwłaszcza dla rodziny wielkiego artysty, która w oficjalnym oświadczeniu wyraźnie zaznaczą, że potrzebuje czasu na spokojną żałobę. Niestety, nie do wszystkich to chyba dotarło.
Zamieszanie wokół opolskiego festiwalu urosło już do rangi niezbyt smacznego żartu - okazuje się jednak, że Jacek Kurski i TVP znaleźli lekarstwo na tę bolączkę. Katastrofę wizerunkową miał uratować... Koncert na cześć Zbigniewa Wodeckiego. Tuż po jego śmierci.
Rodzina Wodeckiego zdecydowanie zaprotestowała przeciwko takim pomysłom:
Jeszcze nie pochowaliśmy Zbyszka, a już różnorakie media i ludzie kultury chcą zorganizować kilkanaście koncertów poświęconych jego pamięci.Uważam, że takie zakrzykiwanie żałoby jest niestosowne - komentuje w wywiadzie dla gazety Wyborczej Andrzej Sikorowski z grupy Pod Budą, wieloletni przyjaciel Wodeckiego.
Telewizja Polska zaskoczona reakcją artystów?
TVP nie jest zachwycone reakcją artystów na ten pomysł, a w TVP Info podczas rozmowy z Danutą Holecką Kurski żalił się na zachowanie prezydenta Opola:
Jestem porażony, że w takim dniu, kiedy opłakujemy śmierć wybitnego artysty, dla którego mogliśmy umówić się z prezydentem Opola, że zrobimy specjalny koncert dla jego hołdu i pamięci, na przykład w miejsce odwołanego koncertu Maryli Rodowicz, że prezydent Opola bezprawnie zrywa umowę z Telewizją - opowiadał na antenie
Wszystko wskazuje na to, że przyjaciele Zbigniewa Wodeckiego wykazują się o wiele większym taktem, niż rodzima stacja telewizyjna:
W ostatnich dniach były mocne próby zaangażowania artystów scenicznych, by zaśpiewali coś Wodeckiego, np. w Kielcach, gdzie spekulowano, że mógłby się odbyć przeniesiony festiwal. Takie telefony miało już kilka osób. Te, które wiedzą, że Wodecki nie chciał zaśpiewać w tym roku w opolskim amfiteatrze, odmawiają - czytamy w Wyborczej
Artystka, która to powiedziała, nie była jedyną sceptycznie nastawioną do postępowania TVP osobą:
Władze TVP zwietrzyły fantastyczną sprawę, bo Zbyszek był osobą, która nie budziła kontrowersji i nigdy nie afiszowała się ze swoimi poglądami politycznymi. Festiwal opolski byłyby idealnym miejscem na uhonorowanie jego osoby, ale po zadymie, jakiej jesteśmy świadkami, jest to zwyczajnie niestosowne. Nie bardzo wyobrażam sobie, by ktoś zgodził się na występ na festiwalu, a jeśli skorzystają z artystów drugoligowych, będzie to etykieta zastępcza, jak w PRL - czytamy też wypowiedź Krzysztofa Piaseckiego, przyjaciela Wodeckiego
Co o tym myślicie?