Influencerka pojechała do kościoła w maseczce. Internauci ostro reagują: "ŻENADA"
Ola Zapadka tak wciągnęła się w wir wielkanocnych przygotowań, że na chwilę zapomniała o całym świecie. Influencerka wsiadła do auta z koszyczkiem na kolanach i... maseczką na twarzy. Internauci oczywiście nie przeszli obok tego obojętnie i od razu powiedzieli, co o tym myślą.
Ola Zapadka to polska influencerka lifestyle’owo‑parentingowa, najbardziej aktywna na TikToku i Instagramie. Tworzy treści o macierzyństwie, codzienności młodej mamy, śpiewaniu oraz życiu rodzinnym — i właśnie za tę naturalność pokochały ją tysiące obserwatorów. Tym razem postanowiła pokazać swoją wielkanocną wyprawę z koszyczkiem do kościoła, na którą… pojechała w maseczce na twarzy.
Doda o Wielkanocy i cateringu Magdy Gessler. "Nie mam zamiaru robić jej promocji"
Maseczka komplikuje świąteczne plany Oli Zapadki
Święta to dla wielu nie czas odpoczynku, a gonitwa — między sprzątaniem, gotowaniem, pakowaniem koszyczka i ogarnianiem domu trudno znaleźć chwilę dla siebie. Podobnie było u Oli Zapadki, która postanowiła jednak sprawić sobie małą przyjemność. Influencerka chciała przetestować viralową maseczkę, którą "trzyma się 3 godziny". Problem? W trakcie domowego SPA przypomniała sobie, że trzeba poświęcić pokarmy.
No w końcu kupiłam tę viralową maseczkę, która trzyma się 3 godziny i próbowałam "przedłużyć" ją chociaż o 10 minut drogi. Kiedy jesteś mamą i musisz ogarnąć dziecko, święta i jeszcze siebie — napisała w opisie filmiku.
Ola wsiadła do auta z maseczką na twarzy, koszyczkiem na kolanach i pojechała do kościoła.
POV: nałożyłaś maseczkę na 3h i nagle przypomniało ci się, że trzeba jechać ze święconką do kościoła — czytamy na nagraniu.
Internauci oceniają maseczkową akcję Oli Zapadki
Pod nagraniem Oli Zapadki rozpętała się prawdziwa burza — internauci natychmiast podzielili się na dwa obozy. Część była wyraźnie oburzona tym, że influencerka pojechała do kościoła w maseczce, zamiast ją zmyć i "zachować powagę chwili".
W komentarzach posypały się zarzuty i uszczypliwości: "Nie trzeba jechać do kościoła. Ty chciałaś jechać, nie musiałaś", "Żenada", "Bez jaj", "Najpierw się myśli, a potem się robi", "Facet nie mógł jechać sam?", "Faktycznie, święcenie pokarmów to takie spontaniczne wydarzenie i do ostatniej chwili owiane tajemnicą, o której godzinie się odbędzie".
Drugi obóz stanął jednak w jej obronie, podkreślając, że to tylko maseczka i nikomu nie robi krzywdy, a influencerka najpewniej zdjęła ją przed wejściem do świątyni.
"Myślę, że jeśli miałaby ochotę, to mogłaby nawet pójść tak na mszę. Żyjemy w wolnym kraju", "Co kogo obchodzi, jak wyglądasz w samochodzie", "Ta pani nie weszła w tej maseczce do kościoła. Mi też by było szkoda i każdą minutę bym wykorzystała" — pisali fani Oli.
ZOBACZ TAKŻE: Marianna Schreiber dodała zdjęcie prosto z kościoła