Historyczny gest króla Filipa VI. Hiszpańska prawica odpowiada OSTRĄ KRYTYKĄ
Od lat relacje Hiszpanii i Meksyku pozostają napięte, a kolonialna przeszłość wciąż rzuca długi cień na współczesną dyplomację. Teraz jednak niespodziewany gest króla Filipa VI otworzył przestrzeń do rozmowy, której obie strony unikały przez lata. Jego słowa wywołały polityczną burzę, ale jednocześnie dały nadzieję na przełamanie wieloletniego impasu.
Napięcia między Madrytem a Meksykiem trwają od 2019 roku, kiedy prezydent ówczesny Meksyku Andrés Manuel López Obrador publicznie zażądał od Hiszpanii oficjalnych przeprosin za nadużycia popełnione podczas podboju i kolonizacji Meksyku w XVI wieku. Tło sporu jest wyjątkowo bolesne: po oblężeniu Tenochtitlán w 1521 r., w którym zginęło od 100 do 200 tys. ludzi, niemal 90 proc. populacji zostało zdziesiątkowane przez choroby, masakry, niewolnictwo i głód.
Hiszpania odmówiła, a wkolejnych latach konflikt narastał. Meksyk w 2022 r. ogłosił "pauzę" w relacjach z Hiszpanią, oskarżając hiszpańskie firmy o "ekonomiczną kolonizację", a Hiszpania uznała te słowa za nieuzasadnione i szkodliwe.
Arystokrata z misją. Jan Lubomirski-Lanckoroński o filantropii i spotkaniu z królem Karolem. Jakie zasady panują w Ascot?
Historyczne słowa Filipa VI
Ostatni gest króla Filipa VI sugeruje, że konflikt zaczyna powoli słabnąć. Do przełomowej deklaracji doszło podczas wizyty monarchy w Muzeum Archeologicznym w Madrycie, gdzie prezentowana jest wystawa poświęcona kobietom prekolumbijskiego Meksyku. W trakcie rozmowy z ambasadorem Meksyku Quirino Ordazem król niespodziewanie odniósł się do najbardziej drażliwego tematu w relacjach obu państw — dziedzictwa konkwisty — przyznając, że hiszpańscy zdobywcy dopuścili się "licznych nadużyć".
Istniały też, powiedzmy, spory moralne i etyczne dotyczące sprawowania władzy od samego początku. Chcę powiedzieć, że sami królowie katoliccy, poprzez swoje wytyczne, prawa Indii i proces legislacyjny, mieli intencję ochrony, która w praktyce nie została zrealizowana i doszło do bardzo wielu nadużyć. A także, jak już wcześniej mówiłem, powinniśmy cieszyć się, że ta wiedza pozwoli nam lepiej zrozumieć samych siebie.
Słowa Filipa VI wywołały burzę
Słowa króla Filipa VI odbiły się szerokim echem nie tylko w Meksyku, lecz także w samej Hiszpanii, gdzie wywołały gwałtowną debatę polityczną. Po stronie meksykańskiej gest monarchy został przyjęty jako długo oczekiwany sygnał otwarcia. Prezydent Claudia Sheinbaum podkreśliła, że choć wypowiedź króla nie spełnia wszystkich oczekiwań Meksyku, stanowi ważny krok w stronę odbudowy dialogu:
To nie wszystko, czego byśmy oczekiwali, ale jest to gest zbliżenia, uznanie nadużyć i eksterminacji dokonanych podczas przybycia Hiszpanów. Myślę, że powinniśmy to uznać i kontynuować dialog.
W samej Hiszpanii reakcje były jednak znacznie bardziej spolaryzowane. Politycy prawicy i skrajnej prawicy ostro skrytykowali wypowiedź Filipa VI, uznając ją za niepotrzebne ustępstwo wobec Meksyku. Rzeczniczka partii Vox, Pepa Millán, poszła najdalej, otwarcie chwaląc kolonizację i mówiąc:
Hiszpańskie przedsięwzięcie w Ameryce było największym dziełem ewangelizacji i cywilizacji w historii świata i zostało zrealizowane przez Koronę Hiszpańską.
Z kolei lider Partii Ludowej, Alberto Núñez Feijóo, starał się tonować emocje, przypominając o konieczności patrzenia na historię w jej własnym kontekście:
Nie można oceniać działań z XVI w. według standardów XXI w.