Barbra Streisand PRZYJAŹNI SIĘ z królem Karolem III. Ich znajomość zaczęła się od "międzynarodowej afery"
Barbra Streisand niegdyś zaprzyjaźniła się z królem Karolem III, którego poznała jeszcze w latach, kiedy był księciem Walii. Piosenkarka opowiedziała szerzej o swojej znajomości z synem królowej Elżbiety II i przytoczyła "międzynarodową aferę", którą wywołała w jego obecności. "Przyszły król Anglii napił się z mojej filiżanki – rzecz bez precedensu" – wspomniała w swojej książce autobiograficznej pt. "Na imię mam Barbra" (Wyd. Marginesy).
Barbra Streisand jest jedną z najpopularniejszych piosenkarek na świecie, a wśród jej największych przebojów znalazły się m.in. piosenki: "People", "Evergreen", "Woman in Love" czy "Tell Him". Po ponad 65 latach działalności w świecie muzyki spisała swoje wspomnienia z okresu dzieciństwa, początków kariery i szczytu sławy. Wśród dziesiątek historii, które opisała, znalazł się wątek jej powiązań z brytyjską rodziną królewską.
Meghan Markle w przebraniu, koronacja Króla Karola III i mroczny kosiarz
Barbra Streisand; "Na imię mam Barbra" [FRAGMENT KSIĄŻKI]
Kiedy Ray Stark zaproponował mi sequel "Zabawnej dziewczyny", nie zapałałam entuzjazmem. Przede wszystkim, mimo że uwielbiałam ten film, do tej pory rolę Fanny Brice grałam już całe lata. Ray sądził, że jeśli coś sprawdziło się raz, to sprawdzi się i drugi. Ja tak nie uważałam. Nie chciałam kręcić "Zabawnej damy", ale miałam kontrakt i musiałam go zrealizować. Nie spodobał mi się scenariusz Arnolda Schulmana. (...) Typ komedii uprawianej przez Fanny nigdy mnie nie przekonywał. Musiałabym wyjść ze strefy komfortu, żeby zaśpiewać te piosenki, martwiłam się, że się cofam. Wtedy jednak Jay Presson Allen przepisała scenariusz, żeby wydobyć na pierwszy plan emocjonalne życie Fanny, i rola zrobiła się bardziej intrygująca.
ZOBACZ TEŻ: Barbra Streisand dopiero po 22 latach odkryła prawdę o mężu. Zataił przed nią istotny fakt
(...)
John Kander i Fred Ebb (obaj na fali po sukcesie "Kabaretu") napisali muzykę i nagrywaliśmy część piosenek w studiach Columbii, kiedy pojawił się gość. Książę Karol, którego okręt cumował w San Diego, zrobił sobie krótką wycieczkę do Los Angeles. Jak wspominał, zapytano go, kogo chciałby poznać.
"Jestem pewny, że sądzili, że wybiorę Raquel Welch, ale ja powiedziałem: Barbrę Streisand. Pragnąłem poznać kobietę kryjącą się za tym głosem".
Książę okazał się niezwykle czarujący, kiedy przyszedł do studia, ale szczerze mówiąc, trudno normalnie porozmawiać w obecności 50 fotografów trzaskających zdjęcia. Piłam herbatę i zaoferowałam mu łyczek. A przyszły król Anglii napił się z mojej filiżanki – rzecz bez precedensu. Kiedy doniosła o tym brytyjska prasa, incydent nabrał charakteru afery międzynarodowej. Nawiasem mówiąc, herbata mu zasmakowała:
– Jaki to gatunek? – spytał.
– Constant Comment.
Nie miałam pojęcia, co jeszcze powiedzieć, byłam bardzo skupiona na pracy i czułam się winna, że wszyscy muzycy czekają na wznowienie sesji. Obawiam się więc, że nie zachowywałam się tak uprzejmie, jak powinnam. Właściwie to i książę Karol, i ja jesteśmy nieśmiali, ale jakoś udało nam się nawiązać więź – ponieważ okazało się, że to początek nieoczekiwanej przyjaźni.
(...)
Barbra Streisand opisała spotkanie z królową Elżbietą II
Muszę oddać mu [Rayowi Starkowi – red.] sprawiedliwość – potrafił promować swoje filmy. Zorganizował "Zabawnej damie" huczną premierę, nie tylko pokaz w Waszyngtonie, ale także koncert w Kennedy Center, transmitowany na żywo w ABC. Wykonywałam piosenki z filmu, zaśpiewałam w duecie z Jimmym Caanem. Zysk z wieczoru przeznaczony był na Olimpiady Specjalne, założone przez Eunice Kennedy Shriver, więc na widowni siedziało wielu Kennedych, a także prezydent Ford. Byłam wzruszona, kiedy Muhammad Ali, rzecznik Olimpiad Specjalnych (a także mistrz świata wagi ciężkiej), wraz z dwojgiem dzieci wręczył mi medal w podziękowaniu za wsparcie.
Potem, po premierach w Nowym Jorku i Los Angeles, polecieliśmy do Londynu na kolejny pokaz premierowy na rzecz innej organizacji charytatywnej. W imprezie też wzięła udział głowa państwa – królowa Elżbieta II.
Zawsze cieszę się z powrotów do Anglii. Kocham wszystko, co brytyjskie: sklepy (..), uprzejmość, taksówki, architekturę. Ale nie podobało mi się uczucie, jakie mnie ogarnęło, gdy stałam w szeregu, żeby poznać królową. Zastanawiałam się, czy dygnąć, czy nie. W końcu to nie była moja królowa. A pomysł dygania przed kimś wydawał mi się poniżający. Przypominało mi to wszystkie stare historie o aktorach jako obywatelach drugiej kategorii, którzy musieli wchodzić przez kuchnię… książę i aktoreczka... Wzbudziło to we mnie ducha uporu.
No i jeszcze te wszystkie zasady. Według protokołu nie wolno się było odezwać, póki królowa nie odezwie się pierwsza. A od kobiet wymagano noszenia rękawiczek. Że co? To wydawało się jak z innej epoki. Poza tym skoro kobiety miały nosić rękawiczki, to dlaczego nie mężczyźni?
Kiedy Jon podpuścił mnie, żebym zagadnęła o to królową, zapytałam:
– O ile chcesz się założyć, że to zrobię?
– O setkę – odparł.
Pomyślałam: "Czemu nie?". (Zapewne dlatego w jesziwie miałam dwóję z zachowania). Kiedy królowa i ja stanęłyśmy wreszcie twarzą w twarz, wykonałam rodzaj dygu, a ona powiedziała coś pochlebnego (oczywiście zapomniałam co). Wtedy spytałam:
– Dlaczego kobiety muszą nosić rękawiczki, żeby uścisnąć dłoń Waszej Wysokości, a mężczyźni nie?
Wydawała się nieco zaskoczona, wątpię, żeby kiedykolwiek się nad tym zastanawiała.
– Muszę o tym pomyśleć – odparła. – Przypuszczam, że to tradycja.
Potem uśmiechnęła się uprzejmie i odwróciła do asystenta, a ten niemal ją odciągnął. Następnego dnia nasze zdjęcie znalazło się na pierwszych stronach wszystkich angielskich gazet; część z nich wspominała moje szokujące pytanie. Zastanawiałam się: "Czemu to zrobiłam?". Tak naprawdę to próbowałam przekłuć balonik tej sztywnej atmosfery, z gośćmi stojącymi na baczność jak żołnierze, i trochę rozluźnić krępujący moment. No i przynajmniej wygrałam zakład.