Zapytaliśmy go czy pamięta pierwszy impuls, który kazał mu zacząć pomagać.
Tak pamiętam to była fala paskudnego hejtu, który strasznie mnie zdołował, nie chcę nawet do tego wracać. To było cholernie przykre i wtedy stwierdziłem, że muszę sam sobie jakoś pomóc i okazało się, że pomaganie drugiemu człowiekowi daje tak nieprawdopodobnego kopa i tak dużą ilość endorfin i staje się wręcz uzależniające i ja tak mam - wyznał.
Okazuje się, że w minionym roku udało mu się zebrać grubo ponad milion złotych. Zapytaliśmy dziennikarza również co sądzi o akcjach, w których wziął udział. Co powiedział?
Dla hospicjum dziecięcego to jest najważniejsza rzecz, która mi się udała w tym w poprzednim roku i tak sobie myślę, że te akcje były zupełnie spontaniczne, ale teraz mamy początek roku i ja chciałbym to zrobić po raz drugi, ale tak na pełnej petardzie. Tak profesjonalnie. Mniej spontanicznie, ale już z przygotowaniem. Mam nadzieję, że są ludzie, ludzie którzy pracują w telewizji, są rozpoznawalni, którzy razem ze mną w sierpniu 2017 roku będą oprowadzać po Muzeum Powstania Warszawskiego.
Podpytaliśmy także czy nie myślał o założeniu fundacji.
Myślę o tym, ale to jest gigantyczna odpowiedzialność. Ja najpierw muszę sobie to poukładać w głowie, bo jak decydujesz się na coś takiego to nie może być o tak spontanicznie. To jest bardzo poważna rzecz i do tej poważnej rzeczy trzeba się przygotować i już napisałem statut.
Cieszymy się, że są jeszcze ludzie, którzy chcą pomagać innym i w takim razie czekamy na fundację Filipa Chajzera.
Źródło: Dzień Dobry TVN / x-news.pl