Duchowny upomniał Ewę Krawczyk w dniu urodzin Krzysztofa. Poszło o ubiór. "To jest rodzaj niezrozumienia istoty chrześcijaństwa"
Krzysztof Krawczyk zmarł 5 kwietnia. Wiadomość, która błyskawicznie obiegła media, wydawała się ponurym żartem. Wszystko przekazał w sieci menadżer artysty – Andrzej Kosmala. Pod postem, który opublikował w social mediach, natychmiast zaczęły pojawiać się kondolencje. Wokalistę żegnali nie tylko fani, ale też mnóstwo gwiazd show-biznesu. Masowo udostępniali zdjęcia i związane z artystą wspomnienia. Od tych wydarzeń minęło już pół roku.
Muzyk swoją nagłą śmiercią pozostawił w żałobie przede wszystkim ukochaną żonę Ewę, z którą spędził 40 lat. Kobieta nadal nie radzi sobie ze stratą męża. Niedawno wyznała, że musi wspierać się farmakologią:
Chyba nie muszę tego mówić, bo wszyscy się domyślają… Biorę tabletki, mam wsparcie lekarzy, bez tego, bez tej pomocy, bym sobie nie poradziła. Byliśmy z Krzysztofem przez tyle lat razem… – wyznała w rozmowie z Super Expressem.
Po stracie ojca rozpacza także jego jedyny syn – Krzysztof junior. W ostatnich latach ich stosunki nie układały się najlepiej, ale w licznych wywiadach zapewniał, że bardzo mu go brakuje.
75. urodziny Krzysztofa Krawczyka. Duchowny upomniał Ewę Krawczyk
Gwarancją tego, że pamięć o artyście zawsze będzie żywa, są jego piosenki. Od dnia śmierci muzyka rozbrzmiewają one na kolejnych koncertach i festiwalach. Gwiazdy estrady w ten sposób chcą oddać hołd swojemu przyjacielowi. Wczoraj Krawczyk świętowałby 75 urodziny. W tym dniu miało miejsce wiele wzruszających wydarzeń.
Syn artysty najpierw opublikował w sieci wzruszający post pełen wspomnień, a później udał się na grób ojca na cmentarzu w Grotnikach. Zdradził, jak jego tata świętował urodziny za życia:
Na urodzinach taty zawsze było dużo ludzi, których nawet nie znałem, byli to ludzie z branży. W końcu był gwiazdą, ikoną. Urodziny taty zawsze były pełne ludzi, to nie był czas dla rodziny, dla rodziny były święta i imieniny. Ale teraz czuje, że on jest ze mną zawsze – wyznał na łamach "Faktu".
W kościele w Grotnikach odbyła się też msza, którą zamówiła Ewa dla swojego męża. Syn artysty nie pojawił się w świątyni. Biskup Antoni Długosz, który odprawiał nabożeństwo, wspomniał, że miał do żony muzyka wielką prośbę. Upomniał ją, by przestała nosić czarne ubrania:
Krzyśka traktowaliśmy jak swojego brata, więc trudno przyjąć to wszystko, ale wiara w pana Jezusa powoduje, że trochę inaczej się patrzy na śmierć. Nawet żonie Krzysztofa, Ewie mówiłem, by nie chodziła wciąż w czarnym kolorze, bo to jest rodzaj niezrozumienia istoty chrześcijaństwa. Ja wiem, że boli, ale wracajmy do słów Jezusa, że jest naszym zmartwychwstaniem i życiem i w tym kontekście, gdy przeżywamy odejście Krzysia i jego 75. rocznicę urodzin, to musimy pamiętać, że on ma pierwsze urodziny w niebie. Chodzi o to, by ten ból przeszedł w wielką nadzieję. Tak jak Krzysiu śpiewał: za horyzontem nie ma końca, tylko jest spotkanie z panem Bogiem – mówił w rozmowie z "Faktem".
Śmierć Krzysztofa Krawczyka, to nadal niepowetowana strata nie tylko dla najbliższej rodziny, która w piękny sposób uczciła jego urodziny, ale także dla licznych fanów.