Grzegorz Skawiński ma wizję tego, co stanie się po jego śmierci. Z tym chce zostać SKREMOWANY
"Każde pokolenie ma własny czas" — śpiewał Grzegorz Skawiński, lider Kombii. Dziś muzyk coraz częściej myśli o momencie, w którym ten czas się dla niego skończy, choć jak sam przyznaje, boi się śmierci. Co ciekawe, przyznaje też, że mógłby być skremowany z gitarą — instrumentem, na którym gra od lat.
Grzegorz Skawiński w tym roku skończy 72 lata. Formalnie jest już emerytem, choć trudno byłoby go nazwać "statecznym seniorem" — wciąż nagrywa, koncertuje i żyje sceną. "Emerytura kojarzy mi się z siedzeniem w domu w kapciach przed telewizorem, struganiem kijków, geriatrycznymi spacerkami, pokasływaniem i jedzeniem twarożku. Nie nadaję się do tego" — mówił Plejadzie. W pewnym momencie przyznał jednak, że coraz częściej myśli o tym, że jego czas na ziemi nie jest wieczny… i że przeszło mu przez myśl, by zostać skremowanym z gitarą.
Krzysztof Rutkowski spisał testament:
Grzegorz Skawiński rozwiewa plotki o kremacji
Grzegorz Skawiński nie uciekł od pytania o to, czy faktycznie chciałby zostać skremowany z instrumentem. Według niego ten pomysł mógłby się sprawdzić.
Przyszedł mi do głowy taki pomysł. Myślę, że byłoby to niegłupie. Może powinienem zapisać to w testamencie jako moją ostatnią wolę? Choć tak naprawdę, jakie to ma znaczenie? — wyjaśnił w rozmowie z Plejadą.
Muzyk przyznał też, że temat śmierci nie jest mu obojętny — wręcz przeciwnie, budzi w nim lęk:
Oczywiście, że się boję. Nie wierzę tym, którzy mówią, że są gotowi na śmierć i nie budzi ona w nich żadnego lęku. (…) Cieszę się jednak, że zostanie po mnie moja muzyka. To przez nią przejawiał się będzie mój pozaziemski byt.
ZOBACZ TAKŻE: W domu Grzegorza Skawińskiego nie było bezpiecznie. Otworzył się w kwestii traumy: "Bałem się, co zrobi ojciec"
Grzegorz Skawiński mówi o upływie czasu
Skawiński nie ukrywał, że świadomość przemijania coraz mocniej daje mu się we znaki:
Spędza. Mam świadomość, że przede mną zdecydowanie mniej niż za mną. Za jakiś czas rozpełznę, rozpłynę się i zniknę. Czy jestem na to gotowy? Chyba jeszcze nie.
Dodał, że choć wciąż ma energię, ciało coraz częściej przypomina mu o wieku:
Każdy wiek ma swoje prawa. Nie czuję się już tak, jak jeszcze 20 lat temu. Energii mi na razie nie brakuje, ale siły czasem już tak. Choć gdy wchodzę na scenę, to mam taki przypływ adrenaliny i dopaminy, że na chwilę zapominam o tym, ile mam lat.
ZOBACZ TAKŻE: Radosław Pazura uniknął śmierci. To zbliżyło go do Boga