„Nie nadaję się do takich świąt”. Ewa Krawczyk ze łzami w oczach o Wigilii bez Krzysztofa. Tak uczci pamięć męża i spędzi Boże Narodzenie
Ewa Krawczyk w tym roku została wdową. Z Krzysztofem Krawczykiem była związana przez 40 lat. Para poznała się w Stanach Zjednoczonych, gdzie oboje mieszkali. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Nic więc dziwnego, że bardzo szybko postanowili sformalizować związek. Małżonkowie wiedli szczęśliwe życie, które przerwała śmierć muzyka.
5 kwietnia media obiegła tragiczna wiadomość. Rodzina, a także fani, nie mogli pogodzić się z tym, co się stało. Kilka dni później odbył się pogrzeb, podczas którego tłumy pożegnały artystę. Aby uczcić pamięć Krzysztofa, zorganizowano kilka koncertów, na którym śpiewane były jego utwory. W Opolu odsłonięto mural upamiętniający Krawczyka.
Ewa Krawczyk o pierwszych Świętach Bożego Narodzenia bez Krzysztofa
Boże Narodzenie to szczególnie rodzinny okres. Niestety tegoroczne święta nie będą szczęśliwe dla Ewy Krawczyk. 61-latka po raz pierwszy spędzi je bez ukochanego:
Był czas, że do stołu siadało 14 osób. Potem to grono się zmniejszało. Odeszli rodzice Krzysztofa, potem moja mama, a potem dzieci w rodzinie założyły swoje rodziny i było nas coraz mniej. Teraz odszedł mój Krzyś - wyznała na łamach Super Expressu.
Wdowa nie ukrywa, że okres świąteczny jest dla niej bardzo bolesny. W tym roku postanowiła, że spędzi ten czas w samotności. Jak relacjonuje tabloid – podczas rozmowy w oczach Ewy pojawiły się łzy. Łamiącym głosem wyznała:
Nie wiem, jak ja przeżyje te święta. Dostałam kilka zaproszeń, ale z nich nie skorzystam. Chcę być sama. To są święta rodzinne, radosne, a ja się nie nadaję do takich świąt. Pojadę na cmentarz, pojadę do kościoła, wieczorem na pasterkę i wrócę do domu, do mojej Loli - dodała.
W tym samym wywiadzie Ewa wyznała, że może liczyć na wsparcie od fanów jej zmarłego męża:
Po śmierci Krzysia spotkałam na swojej drodze wielu fantastycznych ludzi. Nazywam ich aniołami. Wydaje mi się, że mój Krzysztof przesyła ich z nieba, by mnie wspierały, bo nie daję sobie rady.
Miejmy nadzieję, że i tym razem fani Krzysztofa będą dla niej oparciem.