Rok po zdarzeniu prowadząca Dzień Dobry TVN przypomniała tę sytuację podczas wywiadu dla Faktu:
W momencie kiedy poświęciła 10 minut tej rozmowy na dziękowanie ludziom z wytwórni za coś tam i nie rozmawiała o tym, na co się umawiała, to chciałam pobudzić tę rozmowę. Nie zadałam tego pytania o ślub prowokacyjnie, by uzyskać sensacyjną odpowiedź. Chodziło tylko o to, by (wydawało mi się, że w dowcipny sposób) przerwać ten słowotok. Pytanie można zadać każde. Moje nie naruszało ani zasad dobrego smaku, ani zasad dziennikarskich.
Edyta Górniak postanowiła odpowiedzieć na świeżą wypowiedź Kingi Rusin.
Myślę, że zawsze tak jest, jak dziennikarz jest nieprzygotowany i nie wie, jak wybrnąć. No i coś tam kombinuje. Najlepiej wtedy zwalić na gościa. Nie każdy ma honor przyjąć na siebie winę za to, że się nie przygotował i nie pamięta, z jakiej okoliczności była wizyta gościa.Może Kinga Rusin ma za dużo pracy, może jest rozproszona, może ma za małe przygotowanie dziennikarskie... Z pewnością to był ostatni czas poświęcony przeze mnie dla tej osoby.
Na koniec dosadnie skwitowała:
Niedawno odbyła się moja rozmowa z Magdą Mołek i to była zupełnie inna klasa rozmowy.
Robi się gorąco.