Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz wiosną br. odbyli trasę po Polsce z autorskim spektaklem "Siedem", którego premierę ogłosili po odpadnięciu z "Tańca z gwiazdami". Tancerka wówczas wygłosiła płomienną przemowę, w której zaatakowała media rozpisujące się o jej romansie z aktorem. "Możemy wrócić do domu i schować się przed całym tym hejtem, którego doświadczyliśmy i który bardzo bolał. (...) Ludzie, bądźcie dla siebie dobrzy, życzliwi! Mówcie dobrze, a nie źle o innych! Zwłaszcza że nie macie o nas zielonego pojęcia..." – powiedziała na antenie. Teraz oboje przekazali na Instagramie nowe informacje o swoim szumnie promowanym projekcie.
WIDEOKaczorowska i Rogacewicz o spektaklu "Siedem". Jaki jest największy mit, który przeczytali o sobie w sieci?
Agnieszka Kaczorowska przekazała smutne wieści dla fanów
Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz w poniedziałek odezwali się na Instagramie do swoich obserwatorów prosto z lasu, w którym prawie rok temu zapraszali na spektakle "Siedem". Tancerka przekazała:
Pod koniec wiosennej trasy obiecaliśmy wam live'a podsumowującego trasę, na którym powiemy wam, co dalej. Tego live'a nie było, ponieważ nie wszystko od nas zależy i nie znalibyśmy odpowiedzi na wszystkie wasze pytania.
"Nie wiedzieliśmy, czy jesienią będziemy grać. Już wiemy, że... nie gramy jesienią, ale szukamy rozwiązania. Bez wdawania się w szczegóły, chcemy, żeby »Siedem« żyło dalej. Czujemy, że to uniwersalny projekt, który nie ma daty ważności i który poruszył wiele serc. Chcemy, żeby poruszał dalej" – powiedziała Agnieszka Kaczorowska.
POLECAMY: Widzieliśmy spektakl Agnieszki Kaczorowskiej i Marcina Rogacewicza. "Ogień namiętności" (RECENZJA)
Ukochana Marcina Rogacewicza w dalszej części przekazu podkreśliła, że chce kontynuować granie spektaklu. Zaznaczyła:
Jak tylko będziemy wiedzieli konkretnie, co, gdzie i jak, i będziemy mogli podać wam szczegóły, to (…) damy wam znać. (…) Chcemy wam dzisiaj powiedzieć "Do zobaczenia", a nie "Do widzenia". Do zobaczenia na trasie!
ZOBACZ TEŻ: Kaczorowska i Rogacewicz nie mogli się powstrzymać. Przed kamerą zrobiło się naprawdę gorąco [WIDEO]