Edward Linde‑Lubaszenko trafił w dzieciństwie do domu dziecka. Wojna rozdzieliła jego rodzinę
Edward Linde‑Lubaszenko, wybitny aktor, który zmarł w wieku 86 lat, przez całe życie niósł w sobie ciężar dramatycznego dzieciństwa. Wychowywany w cieniu wojny i tajemnicy własnego pochodzenia, dopiero jako dorosły poznał prawdę o swojej rodzinie.
Edward Linde‑Lubaszenko przyszedł na świat 23 sierpnia 1939 roku w Białymstoku, dosłownie na kilka dni przed wybuchem II wojny światowej. Już pierwsze lata życia aktora były naznaczone dramatycznymi wydarzeniami, które ukształtowały jego późniejszą osobowość i podejście do sztuki.
ZOBACZ TAKŻE: Nie żyje Edward Linde-Lubaszenko. Aktor miał 86 lat
Trudne dzieciństwo Edwarda Linde‑Lubaszenki w czasach wojny
Jego ojcem był Julian Linde, Niemiec szwedzkiego pochodzenia, a matką — Polka. Uciekając przed wojną, Linde musiał opuścić rodzinne miasto, pozostawiając bliskich samych.
Matka została z małym Edwardem, a po pewnym czasie wdała się w romans z radzieckim kapitanem Nikołajem Lubaszenką. Kobieta zabrała dziecko i wraz z mężczyzną udała się do Archangielska, na północy Rosji, gdzie próbowała zarobić na życie, często w bardzo ciężkich warunkach. W pewnym momencie była zmuszona oddać Edwarda do domu dziecka.
W tym czasie matka zarabiała na nędzne pożywienie — zupę z pokrzywy, liści buraka, resztki chleba — sprzątając w domach miejscowych notabli. Ojczym popadał w tarapaty — sąd wojskowy, kara śmierci, zamiana na karny batalion, rany, ułaskawienie — mówił lata temu w rozmowie z "Rzeczpospolitą".
Edward Linde‑Lubaszenko i historia utraconej tożsamości rodzinnej
Aktor przez wiele lat wychowywał się jako Edward Lubaszenko, nie znając prawdy o swoim pochodzeniu. Dopiero około 18. roku życia otrzymał list od mężczyzny, który ujawnił, że jest jego biologicznym rodzicem. Julian Linde, niemiecki lekarz, po wojnie przez lata próbował odnaleźć rodzinę. Szukał ich przez Polski Czerwony Krzyż. Dowiedział się jedynie, że żona i syn wyjechali do ZSRR w towarzystwie radzieckiego oficera — i ślad po nich zaginął.
Do swojego rodzinnego nazwiska — Linde‑Lubaszenko — Edward powrócił formalnie dopiero w 1991 roku. Później wspominał, że najbardziej zapadło mu w pamięć pierwsze spotkanie z ojcem, które odbyło się w Wigilię 1957 roku w Polanicy‑Zdroju. W tym czasie młody chłopak pracował tam jako dmuchacz szkła w hucie. Spotkanie było dla niego ogromnym przeżyciem — po raz pierwszy zobaczył człowieka, którego istnienie przez całe dzieciństwo było przed nim ukrywane.