Łódka, która nas holowała, ledwo udźwignęła ciężar. A na koniec lina holownicza zaplątała się w śrubę silnika i stanęliśmy w bezruchu. Chciało mi się płakać - powiedziała Cleo w rozmowie z Faktem.
To nie był jednak koniec dramatu. Wart kilkaset tysięcy złotych fortepian zaczął się chwiać po tym, jak zaczęło wiać:
Ponieważ wiał zimny wiatr, instrument zaczął się gibać tak, że w każdej chwili mógł utonąć. Pod jego ciężarem pękały deski pomostu, przez które widać było zimną wodę - wyznała wokalistka.
Na koniec gwiazdka odetchnęła z ulgą. Na szczęście nic jej się nie stało.