Były książę Andrzej "nie odczuwa żadnej skruchy" po aferze z Epsteinem. Ekspert ujawnił szczegóły
Andrzej Mountbatten-Windsor po ujawnieniu jego kontaktów z Jeffreyem Epsteinem stracił tytuł i został czarną owcą brytyjskiej rodziny królewskiej. Zdaniem historyka Andrew Lowniego były książę nie przejmuje się konsekwencjami i problemami prawnymi. Autor książki "Uprzywilejowani. Książę Andrzej i Fergie" wspomniał także o zachowaniu Sarah Ferguson.
Andrzej Mountbatten-Windsor został odsunięty od rodziny królewskiej i pozbawiony tytułów. Były książę w lutym 2026 roku został zatrzymany i usłyszał zarzut nadużycia stanowiska. Jego kontakty z Jeffreyem Epsteinem wywołały oburzenie całego świata. W "Dzień Dobry TVN" historyk Andrew Lownie opowiedział o Andrzeju i Sarah Ferguson. Sprawy mają przedstawiać się inaczej, niż wielu osobom się wydawało.
Były książę Andrzej nie boi się konsekwencji afery
Autor książki "Uprzywilejowani. Książę Andrzej i Fergie" wyznał w rozmowie z Anną Senkarą, przedstawił kulisy afery z Andrzejem. Powołując się na swoje źródła, stwierdził, że były książę nie przejmuje się konsekwencjami, jakie mogą go spotkać. - Nie uważa, że zostanie oskarżony i nie odczuwa żadnej skruchy, [...] Pałac próbuje wysłać określony przekaz, że należy martwić się o jego zdrowie psychiczne, że istnieje ryzyko samobójstwa, że jego rodzeństwo jest wobec niego bardzo wyrozumiałe i nie powinniśmy być dla niego zbyt surowi. Próbowano tego samego, gdy ukazała się moja książka, [...] gdy rozmawiałem z ludźmi, którzy z nim blisko pracowali, nie znalazłem żadnych potwierdzeń - przekazał historyk.
Lownie zaskoczył także słowami o byłej żonie Andrzeja.
ZOBACZ TAKŻE: Sarah Ferguson miała HAKI na rodzinę królewską?! "Wiedziała o różnych trupach ukrytych w szafie" [FRAGMENT KSIĄŻKI]
Sarah Ferguson i Andrzeja łączyły tylko interesy?
Zdaniem autora Sarah Ferguson i Andrzej byli połączeni czymś na kształt relacji biznesowej. - Kłócili się ze sobą, ale jednocześnie się potrzebowali. Dawali sobie pewnego rodzaju wsparcie. Byli partnerami biznesowymi, ale nie łączyła ich żadna relacja romantyczna. Ona potrzebowała przynależności do rodziny królewskiej, żeby prowadzić swoje interesy, a kiedy wielu ludzi się od niego odwróciło i nie miał już wielu przyjaciół, to właśnie ona przy nim została. No i umówmy się, kto nie chciałby mieszkać w 30-pokojowej rezydencji na stu akrach z pełną obsługą? - ocenił Lownie.