Jak umierała legenda amerykańskiego kina? Do sieci wyciekły nagrania ze szpitala [WIDEO]
W czwartek amerykańskie kino przeżyło niemały cios. Odeszła gwiazda, którą niewątpliwie zasłużyła na miano ikony. Na atak serca, w szpitalu zmarł Burt Reynolds. Miał 82 lata. Teraz ujawniono jak wyglądały ostatnie chwile jego życia.
Polska publiczność aktora może kojarzyć z filmów takich jak m.in. Mistrz kierownicy ucieka oraz Wszystko co chcielibyście wiedzieć o seksie, ale boicie się zapytać. Jak ujawniła zagraniczna prasa, gwiazdor od lat chorował, ale z obowiązków rezygnować nie zamierzał. Ostatnio był jednocześnie reżyserem, scenarzystą i producentem filmowym.
Napiętego grafiku nie wytrzymało serce mężczyzny. Niedawno, na światło dzienne wypłynęła rozmowa, która odbyła się w ostatnich minutach życia aktora. Do tego zapisu dotarła redakcja Daily Mail.
Na nagraniu słychać męski głos, który prosił o przysłanie karetki do posiadłości Reynoldsa. Podobno już wtedy aktor miał początki ataku serca. Oddychał, ale nie odpowiadał na żadne z postawionych pytań:
Reynolds miał także zimne poty. Mężczyzna potwierdził także, że kilka miesięcy wcześniej gwiazdorowi założono baypassy. Po szeregu pytań wysłano ambulans. I chociaż Burta dowieziono do szpitala, na ratunek było zbyt późno.
Burt zmarł w szpitalu na Florydzie, pozostawiając zrozpaczoną rodzinę, w otoczeniu której umarł.