Występ Julii Kamińskiej wywołał oburzenie. Po koncercie ŻYCZONO JEJ ŚMIERCI
Julia Kamińska w marcu 2026 roku wystąpiła w jednym z warszawskich klubów, a symbole religijne na scenie i prowokacyjny charakter występu wywołały niemałe kontrowersje, a nawet oskarżenia o obrazę uczuć religijnych. W najnowszym wywiadzie aktorka i piosenkarka przyznała, że po koncercie otrzymywała nawet wiadomości z życzeniami śmierci.
Julia Kamińska, znana z roli w serialu "BrzydUla", odnalazła się nie tylko jako aktorka, ale także piosenkarka. O jej występie w Warszawie zrobiło się głośno ze względu na aranżację sceny, na której nie brakowało kontrowersyjnych elementów. Zdaniem wielu osób wykorzystanie wizerunku Jezusa, konfesjonału oraz wizualizacji nawiązujących do religii można było uznać za profanację. W rozmowie z Plejadą Julia przyznała, że po koncercie spotkała się z ogromnym hejtem, a nawet życzeniami śmierci.
Julia Kamińska dostawała groźby śmierci? Opowiedziała o hejcie po kontrowersyjnym występie
Julia przyznała, że jej niekonwencjonalny wyraz artystyczny spotkał się z ogromnym hejtem. Kamińska dostawała wiadomości, w których życzono jej nawet śmierci. - To, co się ostatnio działo, to był po prostu zalew i odłożyłam Instagram, odłożyłam telefon i w ten sposób sobie z tym radziłam, co nie było łatwe, bo jestem uzależniona od telefonu. Bardzo dużo mnie to kosztowało wysiłku, ale chyba nie było sensu rozmowy, bo jeżeli ktoś mi życzy śmierci czy też różnego rodzaju nadużyć ze strony mężczyzn różnego pochodzenia, stwierdziłam, że tutaj nie ma miejsca na dyskusję i nie ma sensu psuć sobie nerwów - opowiadała.
ZOBACZ TAKŻE: Julia Kamińska uderza w polską służbę zdrowia. Podała swój przykład. "Ponad 500 dni oczekiwania"
Julia Kamińska wspiera walkę z przemocą wobec kobiet
W wywiadzie Julia Kamińska stwierdziła, że zamieszanie związane z koncertem paradoksalnie pomogło jej w promocji płyty. Fakt ten cieszy piosenkarkę, która część zysków ze sprzedaży albumu przeznacza na wsparcie Fundacji Feminoteka.
- Płyta jest o przemocy wobec kobiet, a ta fundacja działa na rzecz kobiet, które doświadczyły przemocy, zwłaszcza seksualnej. Był jeszcze jeden plus — staram się, radząc sobie z hejtem, skupiać się na plusach wynikających z danych sytuacji — że prawie nikt nie wiedział o tej płycie, a teraz po koncercie bardzo dużo osób — że wydałam płytę i że miałam obrazoburczy koncert i że to jest antykatolickie, że używam brzydkich słów w piosenkach. Sporo osób przesłuchało tę płytę i napisało do mnie, że ona im się podoba, że to z nimi rezonuje. To było dla mnie bardzo ważne. Wiadomo, że nawet jeżeli tworzy się coś z wielkiej potrzeby tworzenia — tak było w przypadku sublimacji — to najfajniej jest, jeżeli mamy na to odbiorców. Dzięki temu skandalowi poszerzyłam grono odbiorców - poinformowała.
ZOBACZ TAKŻE: Jej koncert wywołał oburzenie. Julia Kamińska gorzko o religii. Wspomniała o przemocy wobec kobiet