Foo Fighters w Warszawie. Stadion świecił pustkami. "Największa porażka organizatora"
Zazwyczaj fani potrafią rozszarpać się o wejściówki na koncerty zagranicznych gwiazd, ale w przypadku Foo Fighters stało się coś kompletnie odwrotnego. Zespół przyjechał z samymi hitami, w świetnej formie, a mimo to na PGE Narodowym frekwencja nie dopisała. Fani mają sporo zastrzeżeń dotyczących organizacji.
Foo Fighters zagrali w poniedziałek na PGE Narodowym w Warszawie, serwując niemal trzygodzinne show z przekrojem największych hitów z całej kariery. Większość osób wychodziła ze stadionu zachwycona energią zespołu i formą Dave’a Grohla. Problem w tym, że jak na wydarzenie tej rangi — stadion świecił pustkami. "Wielka szkoda tak małej frekwencji, aż smutno było na to patrzeć na początku", "Panowie genialni. Atmosfera bomba. Tylko ten Narodowy trochę chybiony", "Szkoda frekwencyjnej klapy, ale była ona spodziewana od wielu tygodni" — pisali fani. Co poszło nie tak?
Doda nie wierzy, że wyprzeda Narodowy. Na swoje show potrzebuje aż 15 milionów złotych
Sprzedaż biletów na "Foo Fighters" rozczarowała
Choć Foo Fighters to jedna z największych rockowych marek świata, PGE Narodowy daleki był od kompletu. Górne trybuny świeciły pustkami, a nawet płyta nie była wypełniona w całości.
Co ciekawe, jeszcze przed koncertem organizator wysyłał fanom propozycje tzw. upgrade’ów. W sieci krążyły maile, w których informowano, że wejściówka na najwyższe trybuny w cenie 140 zł może zostać podniesiona do miejsca pod samą sceną, wartego 549 zł, bez konieczności dodatkowych opłat czy formalności. Obniżono też ceny innych wejściówek.
Fani krytykują organizatora po Foo Fighters
W komentarzach po koncercie pojawiła się fala zastrzeżeń pod adresem organizatora, Live Nation. Fani narzekali zarówno na wybór miejsca, jak i na ceny biletów, które ich zdaniem były przesadzone jak na warunki akustyczne PGE Narodowego. Widzą też kilka innych obiektów, w których taki koncert lepiej by się sprawdził.
"Myślę, że ten zespół nie zasługiwał na taką lokalizację i nie jest to przytyk do zespołu", "Byłem kilka razy na Foo, ale przy tych cenach i tej akustyce odpuściłem", "Ale smutny widok. Mogli ich wrzucić do Tauron Areny", "Ale pustki", "Czyżby w końcu kompromitacja Live Nation?", "Frekwencja godna sold outu... w Progresji", "Na Nocnego Kochanka więcej ludzi przychodzi", "Ja to bym do Progresji przeniósł", "To chyba największa porażka sprzedażowa organizatora", "To nie jest zespół na stadiony. Jakiekolwiek. Szczególnie przy takim nasyceniu sezonu koncertami".