Dawny producent TVP atakuje Dodę. "Była PROBLEMEM, została patriotycznym obrazkiem"
Doda zaśpiewała hymn Polski na obchodach Dnia Flagi RP w Krakowie, co odbiło się szerokim echem w sieci. Zaproszenie piosenkarki na uroczystość skrytykował Radek Kobiałko, który przez lata współpracował z TVP. – Czy w prawie 40-milionowym kraju nie ma jednej osoby z dobrym głosem, która mogłaby zaśpiewać hymn i nie mieć za sobą takiego bagażu wyroków, spraw sądowych, oskarżeń, podejrzeń, awantur i kontrowersji? – zapytał.
Doda w sobotę była gwiazdą imprezy "Morze Flag RMF FM i Miasta Krakowa", podczas której odśpiewała hymn Polski, a jej wykonanie "Mazurka Dąbrowskiego" wzbudziło duże poruszenie w sieci. I choć wielu internautów doceniło występ 42-latki, to zaproszenie jej na obchody Dnia Flagi RP ostro skrytykował Radek Kobiałko. Były reżyser i producent programów TVP opublikował na Facebooku obszerny wpis, w którym wypunktował artystkę i wypomniał jej dawne skandale.
Były producent TVP ostro o zaproszeniu Dody do zaśpiewania hymnu Polski
Radek Kobiałko już na wstępie zapytał, "czy naprawdę w 40-milionowym kraju do hymnu trzeba było wybrać akurat Dodę". Następnie napisał:
Niech Doda sobie będzie Dodą na scenie. Niech prowokuje, błyszczy, krzyczy, desperacko walczy o uwagę, robi widowisko albo pośmiewisko, buduje swój wizerunek na kontrowersjach i ponosi za to konsekwencje. To jest jej marka, jej publiczność, jej rachunek zysków i strat. Ale hymn nie jest częścią prywatnego show.
"Hymn nie powinien być kolejną dekoracją do celebryckiego obrazka, rekwizytem do viralowego wzruszenia ani miejscem, w którym organizatorzy testują, ile kontrowersji da się przykryć biało-czerwoną zasłoną. Bo owinięcie się w narodowe barwy nie kasuje życiorysu. Nie wymazuje wyroków, dawnych awantur, spraw sądowych, medialnych oskarżeń, podejrzeń ani wypowiedzi, po których ta sama konserwatywna publiczność przez lata dostawała religijnej gorączki" – dodał były współpracownik TVP.
Radek Kobiałko wypomniał Dodzie jej dawne afery
Radek Kobiałko w dalszej części facebookowego komentarza wypomniał Dodzie skandale, które wywołała na przestrzeni ostatnich lat. Napisał:
To przecież ta sama Doda, która była w Polsce prawomocnie skazana za słowa o autorach Biblii, gdy mówiła o nich jako o ludziach "naprutych winem i palących jakieś zioła". Później Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał, że Polska naruszyła jej wolność słowa, ale nie zmienia to faktu, że przez lata dla konserwatywnej części publiczności była wrogiem numer jeden, symbolem obrazoburczej celebryckiej bezczelności i wszystkiego, co rzekomo miało obrażać religię, tradycję i narodową wrażliwość.
"To także osoba wielokrotnie opisywana w mediach w kontekście spraw, oskarżeń i postępowań dotyczących pobić oraz agresywnych zachowań; osoba prawomocnie skazana na rok więzienia w zawieszeniu w głośnej sprawie dotyczącej byłego partnera; osoba, której spółka z Emilem Stępniem była opisywana w kontekście podejrzeń oszustwa, zawiadomień inwestorów i zabezpieczenia majątku na poczet szkód. To są fakty, sprawy i medialnie udokumentowane kontrowersje, które tworzą publiczny bagaż tej postaci" – przypomniał reżyser i producent telewizyjny.
Radek Kobiałko następnie zadał dwa pytania, którymi postawił Dodę w negatywnym świetle. Napisał:
Czy w prawie 40-milionowym kraju nie ma jednej osoby z dobrym głosem, która mogłaby zaśpiewać hymn i nie mieć za sobą takiego bagażu wyroków, spraw sądowych, oskarżeń, podejrzeń, awantur i kontrowersji? Czy naprawdę przy święcie, które powinno choć na chwilę zdejmować z nas plemienne barwy, trzeba było sięgnąć po osobę, która sama w sobie jest gotowym zapalnikiem do kolejnej wojny komentarzy?
"Najbardziej groteskowa jest jednak reakcja prawicy. Bo ta sama prawica, która przez lata potrafiła robić z Dody przykład upadku obyczajów, pogardy dla religii i celebryckiego zepsucia, nagle zachłysnęła się jej wykonaniem hymnu, bo pojawiła się biało-czerwona stylizacja, odpowiedni kadr i kilka sekund wzruszenia do udostępnienia. Wczoraj była problemem. Dziś została patriotycznym obrazkiem. Wczoraj wypominano jej Biblię. Dziś wystarczyło, że stanęła pod flagą. Wczoraj moralna panika. Dziś narodowe uniesienie. To nie jest patriotyzm. To jest estetyczna amnezja" – napisał Radek Kobiałko.
Doda po latach odniosła się do afery wokół jej słów o Biblii
Doda niedawno w podcaście Magdaleny Rigamonti odniosła się do skandalu, który wywołała jej kontrowersyjna wypowiedź o Biblii z 2009 roku. "Byłam oskarżona o obrazę uczuć religijnych i przegrałam wtedy ten proces, a po 10 latach go wygrałam. (...) Nie obraziłam [uczuć religijnych – red.]. Jestem pewna, że wtedy została pogwałcona wolność słowa. (...) Każdy ma swoje zdanie, każdy może wyrażać je w różny sposób, bardziej żartobliwy czy frywolny. (...) Trudno się nie upić, pijąc wino. Też posiłkowano się różnymi ziołami, to były te czasy, gdzie ziołolecznictwo było codziennością" – wytłumaczyła.