Anna Kalczyńska szczerze o trudnych momentach. "Płaczę w poduszkę". Co się stało?
Nie jest żadną tajemnicą, że wychowywanie dzieci nie należy do najłatwiejszych zadań pod słońcem. Żyjemy w czasach, w których od kobiety wymaga się nie tylko zaradności, wykształcenia i zawodu, ale również prowadzenia domu - połączenie tych obowiązków często nie należy do łatwych, nawet jeśli stać nad na opiekę dla dzieci. Gwiazdy wiedzą o tym lepiej niż ktokolwiek. Być może ich praca rzeczywiście daje ogromny wachlarz życiowych możliwości do wyboru, ale często jest również czasowo bardzo nieregularna, zabiera sporo czasu i energii, a także łączy się z częstymi wyjazdami.
Anna Kalczyńska, zawodowo dziennikarka w Dzień Dobry TVN, prywatnie mama trójki uroczych dzieci wyznała, że wychowywanie ich nie jest proste, ale jednocześnie jest największą satysfakcją, jaką może odczuwać kobieta:
Kiedy jest gorszy dzień i akurat nie idę do pracy, to rano zarzucam kurtkę na piżamę, zawożę dzieci do szkoły i przedszkola, a potem snuję się po domu, popłaczę chwilę w poduszkę, zakopuję się pod kołdrą, choćby na kilka godzin. Oczywiście, zdaję sobie sprawę z tego, że mam wiele szczęścia w życiu, bo mogę w takich chwilach zadzwonić do niani. Ale choćby się waliło i paliło, zawsze muszę odebrać dzieciaki o 17.30 ze szkoły, dać im coś do jedzenia. Dlatego uważam, że dzieci są dla kobiet zbawieniem. One nas motywują, nie pozwalają się nam rozczulać nad sobą - wyjawiła w rozmowie z Fleszem
Każda mama bez wątpienia zna ten stan - zmęczenie, zbyt duża ilość obowiązków, chęć skupienia się chociaż przez chwilę jedynie na sobie. Koniec końców jednak to dzieci są dla nich najważniejsze, a chociaż każdą dopadają gorsze dni... Kalczyńska bez wątpienia ma rację. To właśnie dzieci są największą siłą swoich niezłomnych mam. ;)