Angelina Jolie nie miała wyjścia i zadzwoniła do Brada Pitta!
Cały amerykański show-biznes od kilku dni żyje głośną aferą o molestowanie, której głównym bohaterem jest Harvey Weinstein. Największe i najseksowniejsze gwiazdy Hollywood zdecydowały się przerwać milczenie w sprawie. Dotychczas o "zalotach" producenta opowiedziały m.in.: Gwyneth Paltrow, Rose McGowan, Cara Delevigne, Asia Argento, Zoe Brock, Judith Godreche i Mira Sorvino. We wszystkich zeznaniach przewija się identyczny motyw - seks w zamian za karierę .
Jako pierwsza głos w sprawie zabrała Angelina Jolie, która jeszcze kilka miesięcy temu posądzana była o anoreksję, pobyt w wariatkowie i podłe traktowanie (byłego) męża:
Miałam złe doświadczenia z Harveyem Weinsteinem w młodości i w rezultacie postanowiłam, że nigdy nie będę z nim współpracować i będę ostrzegać przed nim innych. Takie zachowanie wobec kobiet w każdej dziedzinie i w każdym kraju jest nie do przyjęcia.
Okazuje się, że przed wygłoszeniem tych słów, Angelina zadzwoniła do Brada z prośbą o poradę, chodziło o dobro ich dzieci:
Angie przedyskutowała tę sytuację z Bradem, zanim zdecydowała się publicznie opowiedzieć co wydarzyło się między nią a Harveyem, bo wiedziała, że będzie to miało wpływ na całą ich rodzinę, a ona wie, że komunikacja dużo znaczy. Oboje ciężko pracują, żeby znowu zachowywać się jak jednostka, a Brad jest znowu częścią rodziny, a nie odseparowanym ojcem. W rozmowie zachował się profesjonalnie i pomógł Angelinie znaleźć rozwiązanie dla całej sytuacji, powiedział jej, że ją wspiera - informuje Mirror.co.uk.
Kiedy Weinstein podrywał Angelinę, Brad oznajmił kazał mu "trzymać ręce przy tyłku" i pogroził nagłośnieniem całej afery.