Andrzej Seweryn krytykuje część wiernych: "Są AGRESYWNI". Sam jest katolikiem i chce dużych zmian w Kościele
Andrzej Seweryn, który jest przywiązany do Kościoła katolickiego, ma dosyć liberalno-lewicowy światopogląd. Krytycznie patrzy na część wiernych i hierarchów. Uważa, że w Kościele potrzebne są spore zmiany. – Znam poglądy prawdziwych chrześcijan, którzy mówią, że prawdziwa, pozytywna zmiana powinna się zacząć od wewnętrznego rozpadu Kościoła. Myślę, że umożliwiłoby to bardziej autentyczny kontakt z Chrystusem, poważniejsze analizowanie Pisma Świętego – powiedział w jednym z wywiadów.
Andrzej Seweryn urodził się 25 kwietnia 1946 w Heilbronn. Media szeroko rozpisują się na temat jego życia prywatnego, w tym poglądów.
ZOBACZ TEŻ: Andrzej Seweryn dostał 60 tysięcy z KPO. Skomentował szum wokół teatru. "Nie wszystkim się podoba"
Andrzej Seweryn jest wierzącym katolikiem
Andrzej Seweryn wielokrotnie deklarował przywiązanie do wiary katolickiej – i to pomimo tego, że ma dosyć lewicowy światopogląd polityczny.
Mój rodowód z kręgu walterowskiego (Walterowcy byli lewicową organizacją młodzieżową w czasach PRL, która z czasem stała się kuźnią kadr ruchu antykomunistycznego – przyp. red. Jastrząb Post) i katolicki światopogląd to pozorna sprzeczność. Społecznikostwo to idea chrześcijańska, Kuroń był przecież największym niewierzącym chrześcijaninem w Polsce – powiedział Andrzej Seweryn w rozmowie z Romanem Pawłowskim z "Gazety Wyborczej".
W toku tego wywiadu aktor zadeklarował się nawet żartobliwie jako "papista". Wiara Andrzeja Seweryna nie jest jednak dogmatyczna. Wielokrotnie krytykował Kościół katolicki w Polsce jako instytucję oraz część wiernych.
Andrzej Seweryn krytycznie o części polskich wiernych
Andrzej Seweryn swoimi wątpliwościami podzielił się w podcaście "Rachunek sumienia", gdzie porozmawiał z Tomaszem Sekielskim i Magdaleną Rigamonti.
Smutno mi, że wierzący, którzy chodzą do kościoła na mszę, spowiadają się, równolegle czynią, są agresywni, nie szanują ludzi, kłamią – zaczął.
Rozmówca Sekielskiego i Rigamonti dał wtedy jasno do zrozumienia, że popiera również zreformowanie Kościoła jako instytucji. W pewnym momencie zasugerował, że może nawet najlepiej byłoby, gdyby Kościół w ogóle uległ wewnętrznemu rozpadowi.
Kościół to wierzący i Biblia. I w tym sensie to jest ważniejsze, więc o stanie Kościoła nie mogą świadczyć tylko hierarchowie – rozpoczął ostrożnie ten wątek, po czym dodał: Dramat Kościoła odbywa się w nas wszystkich. W liczbę tych włączam siebie samego. Jam też grzesznik. I to do nas należy wykonanie pracy. Znam poglądy prawdziwych chrześcijan, którzy mówią, że prawdziwa, pozytywna zmiana powinna się zacząć od wewnętrznego rozpadu Kościoła. Myślę, że umożliwiłoby to bardziej autentyczny kontakt z Chrystusem, poważniejsze analizowanie Pisma Świętego. W rezultacie stalibyśmy się jako społeczeństwo lepszymi.