To dowód na to, że Alicja Bachleda-Curuś i Marcin Gortat bardzo się do siebie zbliżyli!
Alicja Bachleda-Curuś i Marcin Gortat to tak naprawdę dwie bardzo podobne historie. Oboje spełnieni zawodowo, żyjący w Stanach trochę z wyboru a trochę z konieczności, a jednocześnie oboje patrioci zawsze z czułością wypowiadający się o Polsce. Nic dziwnego, że nawiązała się między nimi przyjaźń: Alicja widywana była na meczach Marcina, a z synkiem Henrym wzięli udział w Nocy Polskiego Dziedzictwa, którą sportowiec organizował w Waszyngtonie już po raz piąty.
Henio polubił Marcina, bo ten potraktował go jak kumpla. On wie, jak rozmawiać z dziećmi (...) Marcin bardzo dużo osiągnął i daleko zaszedł. Patrzę z podziwem na jego działania i jestem szczęśliwa, gdy mogę promować Polskę, dlatego przyjęłam zaproszenie - mówiła po gali dumna Alicja.
Okazuje się, ze Alicja pielęgnuje polskie tradycje w Stanach. Jak wyznała w Dobrym Tygodniu:
Te święta spędzam w Stanach, ze względu na szkołę syna, ale zawsze przygotowujemy tradycyjny koszyczek i idziemy do kościoła. Będą jajka w sosie chrzanowym, które nauczyła mnie robić mama, i pyszne wędliny zamawiane w polskim sklepie w Chicago
To zresztą nie pierwszy raz kiedy piękna góralka organizuje w swoim domu tradycyjne śniadanie wielkanocne:
Ostatnio na moje śniadanie przyszło 25 osób, także obcokrajowcy, których przekonałam do naszej kuchni
W tym roku do przyjaciół Alicji dołączy Marcin Gortat. Bardzo się cieszymy, że ta dwójka uzdolnionych Polaków promuje nawet w taki sposób nasz kraj za oceanem. Może powinni połączyć siły z Joanną Krupą i Edytą Górniak?