Dopiero po roku od choroby, Ferency zdecydował się opowiedzieć o swoich dolegliwościach. Okazało się, że wówczas niewiele brakowało, aby doszło do śmierci. Dramatyczne szczegóły wyjawił w wywiadzie dla Gazety Wyborczej. Adam Ferency przyznał, że na początku lekko zbagatelizował objawy swojej choroby. Nieszczęśliwie nie przewidział jednak, że te niepozorne dolegliwości okażą się tak niebezpieczne Aktor miał zawał serca, ale to nie koniec, były jeszcze inne dramaty.
Zatem aktor był już na tamtym świecie, na szczęście Ferecny w tej dramatycznej chwili w domu nie był sam, czuwała przy nim zaniepokojona żona, znana teatrolog Małgorzata Dziewulska, która wezwała pogotowie.
Największe zagrożenie zostało zażegnane, Ferency wrócił do żywych, jednak aktor musi teraz na siebie uważać. Jak donoszą tabloidy, po wielu latach Ferency rzucił palenie i więcej odpoczywa w ukochanym domu pod Warszawą. Zatem chyba tym razem wziął zalecenia do serca...
Miał wielkie szczęście, zdrowia życzymy