Zbigniew Hołdys w żałobie. Odeszła bliska mu osoba
Zbigniew Hołdys podzielił się smutną wiadomością. W krótkim, poruszającym wpisie na Facebooku dał do zrozumienia, że jego rodzina straciła jedną z najbliższych osób. Słowa wokalisty poruszyły fanów, którzy natychmiast ruszyli z wyrazami wsparcia.
Zbigniew Hołdys od ponad 35 lat jest mężem Bogumiły Hołdys, nazywanej przez niego pieszczotliwie "Gusią". Para pobrała się w 1987 roku i od tamtej pory tworzy stabilny związek. Muzyk wielokrotnie podkreślał, że ślub z wybranką był jego najlepszą życiową decyzją. Zakochani mają wspólnego syna, ale Hołdys jest także ojcem dla Dawida — syna Bogumiły z poprzedniego związku, którego wychowywał jak własne dziecko.
Gwiazdy o śmierci Agnieszki Maciąg:
Smutne wieści od Zbigniewa Hołdysa
Teraz muzyk przekazał wyjątkowo bolesną informację Jego rodzina przeżywa trudne chwile — zmarła mama Bogumiły Hołdys. Artysta poinformował o tym w krótkim, poruszającym wpisie w mediach społecznościowych:
Moi Drodzy, dzisiaj nie będzie ględzenia. Mama Gusi odeszła.
Fani nie zawiedli i od razu zasypali muzyka oraz jego żonę ciepłymi słowami.
"Przykro mi. Wyrazy współczucia", "Bardzo mi przykro. Przytulam Was mocno", "Proszę przyjąć moje kondolencje", "Bardzo smutna wiadomość", "Jestem z Wami", "Szczere uściski i wyrazy smutku, Mistrzu" — pisali.
ZOBACZ TAKŻE: Zbigniew Hołdys o stanie zdrowia. Mówi o rehabilitacji
Zbigniew Hołdys w poruszających słowach o rodzinie
Choć Zbigniew Hołdys od lat funkcjonuje w świetle reflektorów, o rodzinie wypowiada się oszczędnie i zawsze z ogromnym szacunkiem. Nie lubi słowa "ojczym", bo nie oddaje ono tego, co łączy go z pasierbem Dawidem.
Ojczym to jest generalnie słabe słowo. Nie mogę powiedzieć, co Dawid, czyli starszy syn, czuł i czuje, myśląc o całej tej sytuacji, ale myślę, że nawet w drobnych sprawach, typu: Tytus dostał większą zabawkę, coś tam potrafiło dźgnąć. Że coś jest nierównomierne, że ja tego swojego biologicznego syna traktuję lepiej. Robiłem wszystko, żeby tak nie było — mówił w rozmowie z naTemat.pl.
Hołdys poznał chłopca, gdy ten był jeszcze mały, i od początku traktował go jak własnego syna.
Gdy go poznałem, miał 8 lat i był chłopcem zazdrosnym o mamę. Nigdy nie zapomnę wspaniałego dnia, gdy, idąc na stadion Skry na zawody lekkoatletyczne — a mówił wtedy do mnie po imieniu — zaproponował: "Chciałbym mówić do ciebie »tato«". Tego dnia dostąpiłem zaszczytu — dodał.