Wojciech Olejniczak usłyszał o katastrofie smoleńskiej na wizji. Zalał się łzami. "Trudno zapomnieć"
Mija 16 lat od katastrofy smoleńskiej. Tamten poranek zastał wielu dziennikarzy i polityków w pracy, a część z nich — jak Wojciech Olejniczak — o tragedii dowiedziała się na żywo, przed kamerami TVN24. Emocje były tak silne, że w pewnym momencie nie zdołał powstrzymać łez.
10 kwietnia 2010 r. poranne pasmo TVN24 prowadził Jarosław Kuźniar. Plan był skrupulatnie ułożony: spokojna sobota, wejścia na żywo z obchodów rocznicy Zbrodni Katyńskiej, transmisja około 9:30. Nic nie zapowiadało, że za chwilę wydarzy się coś, co na zawsze zapisze się w historii całego kraju. Tuż przed godziną 9 do redakcji zaczęły spływać pierwsze, bardzo ogólne informacje.
Joanna Racewicz o Smoleńsku. Ma w planach napisać książkę? "Parę osób zapisało to sobie w swoich testamentach..."
Wojciech Olejniczak opuścił studio TVN24 we łzach
W studiu był już umówiony gość, Wojciech Olejniczak, który na antenie usłyszał pierwsze komunikaty o "kłopotach z lądowaniem". W tym czasie reporter TVN24 Rafał Poniatowski, znajdujący się w Katyniu, przekazywał, że na lotnisku panuje chaos i nikt nie wie, co się dzieje.
Rzecznik MSZ Piotr Paszkowski jako pierwszy oficjalnie potwierdził na antenie TVN24, że samolot się rozbił. Mówił o zahaczeniu o drzewa i akcji ratunkowej. Chwilę później Kuźniar przekazał informację o liczbie ofiar, powołując się na agencje informacyjne. W studiu zapadła cisza, a Wojciech Olejniczak, ze łzami w oczach opuścił studio.
Wojciech Olejniczak podkreśla ogrom tragedii smoleńskiej
W 2015 roku, czyli pięć lat po katastrofie, Wojciech Olejniczak we "Wstajesz i wiesz" wrócił pamięcią do tamtych chwil. Wspominał, że moment odczytywania nazwisk ofiar był jednym z tych, które zostają w człowieku na zawsze:
To były chwile, które po pięciu latach trudno jest zapomnieć. W studiu na bieżąco przeżywaliśmy te informacje, czytając listę osób, które były wtedy w samolocie.
— Kiedy dziś czytamy tę listę, przypominamy sobie twarze, oglądamy zdjęcia, to dopiero widać ogrom tej tragedii i to chyba nigdy się nie skończy — mówił.
Olejniczak zwracał uwagę, że z czasem pamięć o konkretnych osobach zaczyna się zacierać.
W ciągu tych lat zapomina się, kto dokładnie zginął. A przecież zginęli politycy, wojskowi, ludzie kultury, sportu. Przypominamy sobie o nich dopiero, kiedy zbliża się rocznica — podkreślał, wskazując, jak wielowymiarowa była ta strata.