Anna Czartoryska-Niemczycka straciła ojczyma w katastrofie smoleńskiej. Była WIELKIM wsparciem dla matki
Katastrofa smoleńska wstrząsnęła całą Polską, ale dla wielu była przede wszystkim niewyobrażalnym, osobistym dramatem. Wśród osób, które z dnia na dzień straciły bliskich, znalazła się Anna Czartoryska. Aktorka musiała zmierzyć się z tragiczną śmiercią swojego ojczyma, Stanisława Komorowskiego i w tych najczarniejszych chwilach stać się największym oparciem dla pogrążonej w rozpaczy matki.
10 kwietnia 2010 roku to dzień, który zapisał się w historii niezwykle tragicznie. Poranna katastrofa rządowego samolotu Tu-154 w gęstej mgle pod Smoleńskiem pochłonęła życie 96 osób zmierzających na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. Ta narodowa tragedia była jednocześnie osobistym dramatem wielu rodzin, w tym znanej aktorki Anny Czartoryskiej. W katastrofie zginął jej ojczym, generał Stanisław Komorowski – ceniony dyplomata i wiceminister obrony narodowej. Jego nagła śmierć po 9 latach udanego małżeństwa była niewyobrażalnym ciosem dla matki aktorki, Ewy Komorowskiej.
Joanna Kryńska zdradza kulisy wywiadu z Pierwszą Damą. "Pierwsza Dama i osoby, które z nią pracują znali wątki rozmowy"
Anna Czartoryska wspierała mamę w trudnych chwilach
Tuż po katastrofie smoleńskiej Anna Czartoryska wiedziała, że musi być bliżej swojej mamy, która nie potrafiła poradzić sobie ze stratą ukochanego. Wtedy też, wraz z ówczesnym partnerem - aktorem, Piotrem Adamczykiem, przeprowadziła się do domu matki w Podkowie Leśnej, by wspierać ją po stracie. Wspomniała o tym w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Ewa Komorowska:
W salonie rozbili namiot, rozłożyli materace. I dom zamienili w obozowisko. Moje kochane dzieci starały mi się pomóc, wyrwać mnie z odrętwienia.
Mama Anny Czartoryskiej nie mogła pozbierać się po katastrofie smoleńskiej
Małżeństwo Ewy i Stanisława Komorowskich było pełne miłości. Katastrofa smoleńska brutalnie przerwała ich wspólne życie, co pozostawiło trwały ślad w ich rodzinie. Mama Anny Czartoryskiej przyznała w rozmowie z tygodnikiem "Wprost", że przelała morze łez po śmierci męża, aż później... brakowało jej już łez do płaczu, czym mocno się obwiniała.
Staram się być dzielna, ale czasem się tej swojej dzielności dziwię. Byłam z nim bardzo szczęśliwa. I zaczynam się wtedy zastanawiać, dlaczego nie płaczę od rana do wieczora. Może ze mną coś jest nie tak? - wyznała Ewa Komorowska.