Violetta Villas nie była szczęśliwa w małżeństwie
Ted Kowalczyk usłyszał artystkę na scenie podczas występu dla Polonii w Chicago i był pod ogromnym wrażeniem jej umiejętności wokalnych. Do tego stopnia, że podjął walkę o względy artystki. Był majętnym człowiekiem, dlatego nie oszczędzał na prezentach. O wszystkim opowiedziała znajoma Villas, Barbara Szymańska, w wywiadzie dla Faktu:
Jego zaloty przyniosły sukces i już w 1988 roku piosenkarka stanęła po raz kolejny na ślubnym kobiercu. Wystawna uroczystość z pewnością robiła kolosalne wrażenie. Na zabawę weselną, która trwała dwa dni, przybyło - jak wspomina Szymańska - 800 gości.
Niestety, sytuacja w małżeństwie szybko zaczęła się komplikować. Kowalczyk okazał się człowiekiem skąpym, który przestał zabiegać o swoją żonę. W końcu na jaw wyszły jego zdrady.
Nie była to jedyna rzecz uwierająca Villas. Mocno przeżywała również to, że mąż starał się izolować ją od innych i mocno ograniczał.
Kowalczyk sam zakończył związek
Małżeństwo diwy i Kowalczyka zakończyło się w tym samym roku, w którym się zaczęło. Villas, niezaznajomiona z system prawnym Stanów Zjednoczonych, nie wiedziała w jaki sposób może zerwać więzi z mężem. On ją jednak w tym wyręczył. To wiązało się z kolejnymi problemami, o których również wspomniała Szymańska w wywiadzie.
Po powrocie do Polski Villas nigdy już nie związała się z mężczyzną na ołtarzu. Doświadczenia były dla niej zbyt bolesne i nie chciała po raz kolejny czuć tak ogromnego rozczarowania.