Już niebawem, bo na początku sierpnia Karol Nawrocki zostanie zaprzysiężony na prezydenta RP. To bardzo cieszy Filipa Chajzera, czym niespodziewanie podzielił się w mediach społecznościowych. Na początku lipca na instagramowym profilu dziennikarza pojawił się wpis z poparciem dla obejmującego urząd Nawrockiego. Do tej pory Chajzer rzadko kiedy zdradzał swoje preferencje polityczne. Teraz zrobił wyjątek i tym samym spadła na niego fala hejtu. W rozmowie z Karoliną Motylewską zdradził, z czym musiał borykać się po dodaniu wspomnianego posta.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Martyna Wojciechowska o show-biznesie. Bywa zmęczona?
Filip Chajzer nie żałuje, że dodał post z Karolem Nawrockim. "Jestem dumny"
Chajzer już w trakcie publikowania zdjęcia Karola Nawrockiego z wyznaniem, że to właśnie on był jego wyborem, wiedział, że wyleje się na niego hejt. Zawarł to bowiem w pierwszym zdaniu opisu zdjęcia. Tak też się stało — pod postem ruszyła lawina, w której zderzyli się obywatele popierający przeciwne obozy. We wspomnianej rozmowie z naszą dziennikarką Filip Chajzer zdradził, że po publikacji stracił 1500 obserwujących, a następnie... zyskał 3 tysiące. Podkreślił, że nie rozumie, dlaczego miałby się wstydzić, że jego kandydat wygrał wybory.
Najpierw odpłynęło z mojego Facebooka 1500 osób, a potem przypłynęło 3000. Nie rozumiem, dlaczego miałoby być wstydem, że ktoś głosuje na określonego kandydata. Pojawiło się wiele krytycznych komentarzy, ale ja jestem dumny, w końcu mój kandydat wygrał — wyznał Chajzer.
Filip Chajzer zszokował część fanów postem o Nawrockim. Już wcześniej dawał znaki
Przez lata Filip Chajzer pracował w TVN, gdzie zaskarbił sobie sympatię setek tysięcy osób, które chętnie obserwowały go również w internecie. Z pewnością więc informacja o poparciu Karola Nawrockiego mocno uderzyła w tę część jego fanów, którzy w większości przypadków popierają drugą stronę. Zanim jeszcze dziennikarz zdradził swoje preferencje, dawał sygnały, na kogo głosował. Na kilka dni przed dodaniem posta pokazał nową fryzurę, podpisując zdjęcie z humorem: "Wchodzę do Barbera i mówię "na Nawrockiego", a i tak wyszedł Szczęsny".