Jednak Lis nie musi martwić się utrata pracy, bo już czeka na niego następna. Pomoc przyjacielowi zaoferował Adam Michnik, naczelny Gazety Wyborczej.
Naczelny Newsweeka pogodził się już z tym, że jego dni na Woronicza są policzone, ale nie może zrozumieć dlaczego do tej pory nikt z nim o tym nie rozmawiał. Wszystkie informacje, które uzyskuje pochodzą z konferencji prasowych albo mediów społecznościowych.
Nikt z TVP w żadnym momencie w ostatnich trzech miesiącach nie informował mnie o sytuacji. O wszystkim dowiaduje się z konferencji prasowych i wywiadów pana prezesa Daszczyńskiego. Rozumiem, że kończymy współpracę, ale po ośmiu latach, jak uważam, owocnej z obu stron współpracy, miałbym chyba prawo oczekiwać dochowania pewnych form - mówi rozżalony dziennikarz
Uważacie, że ma rację złościć się na telewizję publiczną?