Wielka gwiazda muzyki przyznała się do uzależnienia od narkotyków! "Są piosenki, które mają po siedem minut - nie pamiętam stanu, w jakim byłem, gdy je tworzyłem..."
The Weeknd to obecnie najpopularniejszy wokalista ostatnich lat. Wszystkie jego płyty od razu pokrywają się złotem, jego trasy wyprzedają się w kilka sekund, a jego obecny album Starboy pobił w tym tygodnia utrzymywany przez Drake'a rekord najczęściej odtwarzanej płyty w serwisie streamingowym Spotify.
Nie cały czas jednak to wyglądało tak różowo. W rozmowie z magazynem The Guardian, The Weeknd przyznaje się, że droga do sukcesu była bardzo wyboista. Artysta miał poważne problemy z narkotykami.
Kiedy nie robiłem nic innego, tylko nagrywałem, było to dla mnie bardzo ciężkie. Narkotyki były dla mnie podporą, pomagały mi iść do przodu. Na moim pierwszym albumie są piosenki, które mają po siedem minut - nie pamiętam stanu, w jakim byłem, gdy je tworzyłem. Ale czasami tak jest. Ma się blokadę. Czasami nie da się na trzeźwo - wyznaje wokalista
Czyżby obecny wielki hit artysty Starboy też był napisany pod wpływem środków odurzających?