Tadeusz Drozda kończy 76 lat. Był ikoną telewizji, tym zajmuje się dziś
Tadeusz Drozda kojarzony jest przede wszystkim z programem "Śmiechu warte", który prowadził przez dekadę. Chociaż wielka kariera stała przed nim otworem, w pewnym momencie zniknął z mediów. Dziś ma 76 lat i skupia się na najbliższych.
Tadeusz Drozda był pierwszym gospodarzem programu "Śmiechu warte", który wystartował w 1994 roku. Popularny satyryk prowadził show do 2004 roku, a potem nagle zniknął z ekranów. Dziś kończy 76 lat i nie ukrywa, że gdyby dostał telefon z sensową zawodową propozycją, mocno by ją rozważył.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Iwona Pavlović komentuje gorszy występ Blanki. "Dzisiaj się nie przebiła"
Czym 76-letni Tadeusz Drozda zajmuje się obecnie?
Za czasów swojej młodości Tadeusz Drozda był bardzo aktywny zawodowo. Nigdy nie ukrywał, że to jego żona zajęła się wychowaniem trzech córek, a on dbał o to, aby zapewnić dobry byt swojej rodzinie. Obecnie ikona telewizji jest na emeryturze i nadrabia czas z najbliższymi. Tadeusz Drozda zajmuje się wnukami, które są jego oczkiem w głowie. Wprost mówi też, że odkrył swoją nową pasję, jaką jest gotowanie.
Lubię przyrządzać ryby i owoce morza. Mięso coraz rzadziej, ponieważ nasze córki w ogóle go nie jedzą. Wszystkie trzy są wegetariankami, ich dzieci też. Jemy wędlinę, czy przyrządzamy sobie tatara, jak jesteśmy w domu sami, we dwójkę - opowiadał niegdyś w rozmowie z tygodnikiem "Świat i ludzie" Tadeusz Drozda.
W rozmowie z Plejadą przyznał niegdyś, że gdyby dostał telefon z propozycją zawodową, mocno by ją rozważył.
Nawet gdyby zadzwonili z Telewizji Polskiej. Tylko tam musiałoby się trochę pozmieniać - rzekł wówczas.
ZOBACZ TEŻ: Krzysztof Rutkowski pożegnał przyjaciela. "Człowiek, od którego zależało bezpieczeństwo wielu ludzi"
Dlaczego Tadeusz Drozda zniknął z mediów u szczytu kariery?
Tadeusz Drozda w pamięci wielu Polaków zapisał się jako legendarny prowadzący programu "Śmiechu warte", który bawił do łez. Dlaczego więc w momencie swojej największej popularności zdecydował się zniknąć? Odpowiedź na to pytanie nie jest taka prosta.
Nie zawsze do mnie ktoś dzwonił. (...) Zawsze jest kierunek w ten sposób. Nigdy w drugą. Nigdy mi się nie chciało chodzić i żebrać. Dzisiaj widać są inne gusta, telewizja gustuje w czym innym, a mój telefon jest cały czas ten sam - przyznał satyryk dla Pomponika.