Wyszliśmy tam i mieliśmy może trzy i pół minuty by zrobić kilka szybkich ujęć, bo wszystko musiało być jak w zegarku. To był jeden z tych magicznych momentów, gdy jesteś fotografem i wszystko układa się jak trzeba. Powiedziałem: "Zanim wejdziecie, usiądźcie na tych schodach". Usadowiła się między jego nogami. Była taka chwila, w której zaczęli się śmiać, bo byli totalnie wykończeni i szczęśliwi, że to w końcu koniec. Uchwyciłem jeden z tych pięknych momentów.
Alexi wyjawił też, że piękne rodzinne zdjęcia zrobione w Green Drawing Room były dokładnie zaplanowane. Miał na nie pomysł, miał marzenie do spełnienia i wykonał swoje zadanie w stu procentach:
Nie chciałem, żeby to wyglądało jak zdjęcie drużyny sportowej czy żołnierzy, sztywne i liniowe. Więc rozmawialiśmy o tym, jak to rozbić, wydobyć inny rytm i asymetrię i wszystko sprowadziło się do małych rzeczy. Nic szalonego. Chodziło o rozkład ludzi - chcieliśmy, by część siedziała, część stała, dzieci były na kolanach rodziców. Najtrudniejsze było wydobycie realności – dodał.
Jak wam się podobają zdjęcia wykonane przez Lubomirskiego? Świat jest nimi zachwycony.