Natalia Sikora w zeszłym roku przyznała się do tego, że padła ofiarą oszustwa w sieci. Wszystko zaczęło się w kwietniu 2021 r., kiedy to opublikowała pełen podziwu wpis o oscarowej roli Anthony’ego Hopkinsa w filmie "Ojciec". Krótko po tym skontaktowała się z nią kobieta, która podała się za osobistą asystentkę aktora i poinformowała zwyciężczynię "The Voice of Poland", że Hopkins chętnie się z nią skontaktuje. Oszuści uśpili czujność Polki, miesiącami budując z nią bliższą relację. Więcej na temat tej historii można przeczytać w nowej książce Klaudii Ziółkowskiej.
WIDEONowa Miss Polski miała problemy z zapłaceniem za studia. Czy dzięki wygranej wszystko się zmieni?
Natalia Sikora była pewna, że pisze z Anthonym Hopkinsem
Natalia Sikora była podekscytowana, choć nieco sceptyczna, wobec wiadomości od "sekretarki Anthony'ego Hopkinsa". Wkrótce zaczęła wymieniać wiadomości z "aktorem" i coraz bardziej wierzyła, że to wszystko dzieje się naprawdę. W książce wyznała:
Wtedy jeszcze nie myślałam, że coś jest nie tak. Przypomniała mi się moja babcia, która przypłynęła ze Stanów Zjednoczonych, kiedy była malutka, miała cztery lata. Teraz będę rozmawiała z kimś, kto tam jest. Co się dzieje? Zawsze marzyłam o takiej sytuacji. Ale odmówiłam rozmowy przez kamerkę. Odpowiedziałam, że jestem w takim szoku, że teraz nic nie powiem po angielsku.
Relacja z czasem zaczęła przybierać charakter profesjonalnej współpracy. Fałszywy Anthony Hopkins wypytał Natalię Sikorę o jej artystyczne cele, a następnie zaproponował jej spełnienie największego życiowego marzenia, czyli nagranie płyty w USA. 40-latka przyznała się w książce, że "to był początek jej końca". Po krótkim czasie otrzymała mail od rzekomego Ricka Nicity, amerykańskiego dyrektora wykonawczego z branży rozrywkowej i agenta talentów. To miało uwiarygodnić wiadomości od Hopkinsa.
Natalia Sikora kilkukrotnie zapłaciła oszustom
Aby projekt mógł zostać zrealizowany, to Natalia Sikora została poproszona o "zainwestowanie" środków, co tłumaczono specyfiką podatkową i biznesową w USA. Zaślepiona perspektywą wielkiej kariery za oceanem, piosenkarka dokonała kilku wpłat, tracąc łącznie kilkadziesiąt tysięcy złotych. Jej zaangażowanie było tak ogromne, że aby przygotować się do wylotu, wycofała się z bieżących projektów zawodowych w Polsce. Fikcyjny "Rick Nicita" miał jej przekazać:
"Spotkanie się odbędzie, ale musisz za nie zapłacić. U nas w Ameryce za darmo nic nie ma".
Sikora wyczuła, że coś jest nie tak i zrobiło się nieprzyjemnie
Oszuści nie chcieli przelewu na konto bankowe. Natalia Sikora musiała udać się do bitomatu, w którym wymieniła realną gotówkę na kryptowalutę i przelała środki we wskazane miejsce. Piosenkarka podkreśliła, że wiele razy miała wątpliwości, ale były one skutecznie rozbrajane kolejnymi sygnałami, które miały potwierdzać tożsamość rozmówcy. Wspomina o rozmowach telefonicznych i materiałach, które miały wyglądać jak dowody na to, że po drugiej stronie jest Anthony Hopkins. Problemy zaczęły się dopiero, gdy zaczęła dopytywać o wspomniany wyjazd do USA, który kilkukrotnie był przesuwany przez "aktora". Po kolejnym nacisku Sikory, do którego doszło w grudniu 2021 r., zrobiło się nieprzyjemnie. Wyznała:
Po zmianie terminu wyjazdu zaczęłam się irytować. Powiedziałam: "Koniec, pasuję, coś w tej historii mi się nie zgadza". Jeszcze dostałam zdjęcie, które okazało się tak tandetnym fotomontażem. (...) I ja, w takim ogromnym zmęczeniu, po tym całym galopie, napisałam: "Chyba dziwnego programu użyłeś". Wtedy pojawiła się pierwszy raz agresja.
Kolejne wiadomości były coraz gorsze, aż w końcu oszust zaczął grozić Natalii Sikorze. Piosenkarka przeczytała:
"Wpłacisz 25 tys. zł teraz albo opublikuję nagranie z twojego mieszkania, jak malujesz nago obraz".
Natalia Sikora po zdemaskowaniu oszustwa i fali szantaży całkowicie zerwała kontakt ze sprawcami, a sprawę zgłosiła na policję. Jak to bywa w przypadku tak skomplikowanych i dobrze zorganizowanych cyberprzestępstw, odzyskanie utraconych środków finansowych i schwytanie anonimowych oszustów okazało się praktycznie niemożliwe. Dziś artystka jest dużo uważniejsza. Nikt nie może wysłać do Sikory wiadomości w mediach społecznościowych, a żeby się z nią skontaktować, należy wysłać maila.