Szymon "Książulo" Nyczke w czerwcu opublikował recenzję z pobytu w Hotelu Gołębiewski, który mocno go rozczarował. Jego filmik stał się hitem i rozpętał sporą aferę w internecie. Dwa miesiące po wizycie w popularnym hotelu udał się do innej noclegowni w Pobierowie, czyli do pięciogwiazdkowego hotelu Linea Mare. Za dwie doby zapłacił 3,6 tys. zł ze śniadaniem i obiadokolacją za trzy osoby.
WIDEOKsiążulo dostał zakaz do Gołębiewskiego?
Książulo pojechał do pięciogwiazdkowego hotelu w Pobierowie
Książulo już po wejściu do pokoju zaczął narzekać, że pokój rodzinny, w którym został zakwaterowany, nie ma klimatyzacji. Dzieląc się pierwszymi wrażeniami z pobytu, powiedział:
Nie ma tragedii. W Gołębiewskim był fajniejszy pokój, ale też był dużo droższy, więc nie ma co porównywać. Nie będę się też specjalnie czepiał, bo jest czysto i świeżo. Ale dziwne z tą klimą, (...) szczególnie że to jest pięć gwiazdek i płacisz 1,8 tys. zł za noc.
Książulo pokazał, że minibar nie działa, bo w lodówce nie ma żadnych produktów. Był też zdziwiony brakiem telefonu. "W ogóle nie wiem, czy jest tu room service. Ale w ogóle nie zakładałem innej opcji, bo jest tu pięć gwiazdek" – przyznał.
ZOBACZ TEŻ: Książulo pochwalił się pokaźną kolekcją butów. Egzemplarze za TYSIĄCE wrzucił bez namysłu do pralki
Książulo dowiedział się, że pokoje w hotelu sprzątane są co trzy doby. Jeden ze współpracowników youtubera doczytał w regulaminie, że jeśli gość chce, aby ktoś mu dodatkowo posprzątał, to musi zapłacić 200 zł. Równie zdziwiony był faktem, że wymiana ręczników kosztuje 50 zł. Książulo podsumował to stwierdzeniem:
Ręczniki płatne? Dobrze, że za papier do d*py nie trzeba płacić!
Książulo nagrał też próbę kontaktu telefonicznego z recepcją, na którą jego kumpel przez 10 minut nie mógł się dodzwonić. Następnie poinformował, że ciśnienie wody w prysznicu nie jest niezadowalające, a w pokoju nie ma stolika, przy którym można zjeść.
Książulo ocenił jedzenie w pięciogwiazdkowym hotelu
Książulo zamówił sobie na obiad m.in. steka, opiekane ziemniaki i warzywa, za co zapłacił łącznie 118 zł. Danie mu smakowało, co podsumował słowami:
Biorąc pod uwagę te pieniądze, to, że jestem w hotelu i że zostało mi to przyniesione, (…) to jest naprawdę okej. Nie jest wyśmienity, ale jest dobry. (…) Warzywa są w porządku. Ziemniaczki jak najbardziej okej.
Książulo poza tym zamówił hamburgera z frytkami za 58 zł. "Mięso raczej niczym specjalnie się nie wyróżnia, jest dosyć suche, wysmażone raczej mocno. Może nie podeszwa, ale nie jest to burger premium, ale jest jak najbardziej w porządku. (…) Burger jest w porządku, ale nic wybitnego" – ocenił. O sałatce cezar za 49 zł powiedział:
Mam mieszane odczucia, bo sos jest taki sobie, grzanki z ciemnego pieczywa mnie nie urabiają, a kurczak jest raz soczysty, a raz suchy. Fajnie, że nie kosztuje siedem dych, ale jadłem lepsze.
Książulo podsumował pobyt w pięciogwiazdkowym hotelu
Książulo przez kolejne kilkanaście minut zrecenzował jeszcze kilka dań, a później podsumował pierwszą noc w hotelu. "Dobrze się spało, łóżko wygodne" – wskazał. Zwrócił uwagę, że przyhotelowy basen jest dość mały jak na liczbę pokojów i ujawnił, że dyrekcja interweniowała po tym, jak dowiedziała się o jego przyjeździe. Powiedział:
Osoba pracująca w hotelu powiedziała, że wczoraj w nocy przyjechało szefostwo, jak nas zobaczyli, i że kolacja podobno nigdy nie wyglądała tak, jak dziś. Podobno było więcej, podobno dokładali.
Książulo po godzinie recenzji podsumował pobyt w hotelu. "Nie było źle. Room service wypadł całkiem nieźle, a ceny w restauracji (…) nie były przesadzone jak na hotele. Wydaje mi się, że ten basen może być trochę za mały na taki hotel, bo mają tutaj 200 pokoi. (…) Wydaje mi się, że przyjazd dyrekcji był ściśle powiązany z naszym przyjazdem" – powiedział. Zaznaczył też, że jeśli miałby wybierać między Linea Mare a Gołębiewskim, to raczej wybrałby ten drugi z hoteli.