Książulo postanowił sprawdzić, jak wygląda pobyt w jednym z najbardziej wyczekiwanych obiektów nad Bałtykiem. Zarezerwował apartament dla trzech osób ze śniadaniem i kolacją, za który — według relacji — zapłacił blisko 5000 zł za dobę. Zamiast luksusowego wypoczynku otrzymał jednak doświadczenie, które na długo zapamięta. Największym problemem okazała się niedziałająca klimatyzacja. Jak relacjonował Książulo, w apartamencie panowała bardzo wysoka temperatura, przekraczająca 30 stopni. Ostatecznie jego pobyt zakończył się... wcześniejszym wyjazdem i reklamacją. Głos na temat tej sytuacji w rozmowie z Plotkiem zabrała Patrycja Brychcy, znana jako Pati od hoteli.
Michał Koterski o zakazie sprzedaży alkoholu. Jakie ma zdanie w tym temacie?
Ekspertka ocenia działanie Hotelu Gołębiewskiego po wizycie Książula
Patrycja Brychcy w rozmowie z Plotkiem nie kryła zdziwienia zachowaniem władz Hotelu Gołębiewskiego. Ekspertka zdradziła, że po wizycie Książula osoby zarządzające kontem obiektu w internecie... miały kasować negatywne opinie, co jej zdaniem wizerunkowo wygląda bardzo źle. Ma również zastrzeżenia do tego, że w mediach społecznościowych zabrakło szybkiego, własnego komunikatu do gości, a oświadczenie pojawiło się dopiero wtedy, gdy media poprosiły o komentarz.
W całej dyskusji internetowej brakowało głosu przedstawicieli hotelu - do momentu, gdy portal sam się do nich zwrócił. To jest błąd numer jeden: komunikacja czysto reaktywna, wymuszona przez media, niezainicjowana przez hotel. (...) Hotel napisał, że testy klimatyzacji przed udostępnieniem pokoi gościom nie wykazały nieprawidłowości. (...) Gościa, który płacił pięć tysięcy złotych za dobę, nie obchodzi, czy testy "wykazały nieprawidłowości" - powiedziała Brychcy.
Ekspertka zdradza, co powinien zrobić hotel
Brychcy wskazała również, że oświadczenie bez konkretów niewiele daje. W jej ocenie hotel popełnił głównie błędy na poziomie komunikacyjnym. Powinien skupić się na rozmowach z trzema grupami - osobami na miejscu i tuż przed przyjazdem, gośćmi z rezerwacjami na lipiec i sierpień oraz tymi, którzy dopiero rozważają pobyt. Poza tym hotel powinien usprawnić swoje procedury i przede wszystkim - lepiej rozwiązywać bieżące problemy.
Największym problemem nie była nawet usterka klimatyzacji, to się zdarza w nowym obiekcie, ale to, że recepcja nie odbierała telefonu pół godziny i pracownik odesłał gościa z powrotem do recepcji bez żadnego konkretnego rozwiązania. To jest błąd procedur obsługi gościa w recepcji, nie wizerunkowy. (...) Jeśli to się nie zmieni, następny influencer nagra to samo za dwa tygodnie i cała ta komunikacja PR-owa będzie bez znaczenia - dodała na koniec ekspertka.