Zrobili testy DNA "dla zabawy". Wyniki na zawsze wywróciły ich życie do góry nogami
Donna i Vanner Johnsonowie, para z Utah w Stanach Zjednoczonych, postanowili "dla zabawy" podjąć kroki w celu odkrycia swojego drzewa genealogicznego. Gdy otrzymali wyniki, zrozumieli, że ich ciekawość może mieć swoją cenę.
Zakochani poznali się jeszcze w czasach nastoletnich, a w 2003 roku zdecydowali się na ślub. Kiedy na świat przyszedł ich pierwszy syn, Vanner Jr., postanowili powiększyć rodzinę. Jak informuje mirror.co.uk, niestety, problemy zdrowotne uniemożliwiły parze naturalne poczęcie, dlatego zdecydowali się na procedurę in vitro. W 2008 roku na świat przyszedł ich drugi syn, Tim.
Zrobili testy DNA. Pożałowali tego
Kilka lat później, małżeństwo postanowiło dla zabawy przeprowadzić testy DNA, aby dowiedzieć się więcej o swoich przodkach. Okazało się, że w klinice in vitro doszło do koszmarnego błędu. Jeden z pracowników pomylił materiały genetyczne, co doprowadziło do tego, że biologicznym ojcem młodszego syna Johnsonów został zupełnie inny mężczyzna.
Zrozumiała, że musiało dojść do pomyłki w klinice in vitro. Kilka tygodni później Tim zdecydował, że chce poznać swojego biologicznego ojca. Rodzice uszanowali jego decyzję, ale jednocześnie obawiali się, że może to zmienić całe ich życie.
Jak pisze mirror.co.uk, biologiczny ojciec 12-latka szybko został odnaleziony. Okazał się nim Devin McNeil. Rodzina nawiązała z nim kontakt i opowiedziała o pomyłce. Mężczyzna, choć początkowo sceptyczny, zgodził się na testy DNA. Wyniki potwierdziły, że jest ojcem Tima.
Kilkanaście lat temu Devin (biologiczny ojciec) i jego żona Kelly byli w tej samej klinice i tego samego dnia, co Johnsonowie. Donna poszła na pobranie komórki jajowej, a Kelly na implantację zarodka. Podczas zabiegów kobiet użyto tej samej próbki ze spermą Devina.
Obie rodziny spotkały się w czerwcu 2021 roku i od tamtej pory utrzymują regularny kontakt. W 2022 roku doszli do porozumienia z kliniką.