Informacjami o narodzinach pierwszej wnuczki podzielił się w sieci Maciej Kurzajewski, ale także jego była żona, Paulina Smaszcz. Widać było, że obydwoje są bardzo szczęśliwi z faktu, że ich starszy syn został ojcem.
W Dniu Kobiet zarówno Maciej jak i jego była żona podzielili się w sieci zdjęciami związanymi z wnuczką. Dziennikarz pokazał swoją wizytę w butiku z akcesoriami dla najmłodszych, gdzie zrobił spore zakupy dla dziewczynki. Na profilu Pauliny pojawiło się natomiast zdjęcie niemowlęcia z zasłoniętą twarzą, co jednoznacznie można było wtej sytuacji interpretować, jako publikacje fotografii, na której znajduje się jej wnuczka.
Po kilku godzinach dopatrzono się jednak, że zdjęcie zostało wykonane w 2019 roku przez jedną z firm zajmującą się produkcją kocyków dla najmłodszych. Jako pierwszy o sprawie poinformował portal Pudelek, którego właścicielem jest grupa WP. Paulina postanowiła to wyjaśnić.
Paulina Smaszcz wyjaśnia zdjęcie "wnuczki". Uderza w Kasię Cichopek i Kurzajewskiego
Paulina Smaszcz zamieściła na swoim portalu społecznościowym zdjęcie, które fani jednoznacznie odczytali, jako fotografię wnuczki. Szybko wyszło jednak na jaw, że nie jest to córeczka jej syna. Poproszona o odniesienie się do sprawy Kobieta Petarda wystosowała oświadczenie, które przesłała między innymi do redakcji Świata Gwiazd.
Wyjaśniła również, że zdjęcie, które opublikowała w sieci, pochodzi z reklamy kocyków.
Katarzynę i Macieja nazwała "zakłamanymi". Uderzyła również w ich pracodawców i portale plotkarskie.
Na koniec wyjaśniła, że chce jedynie bronić swojej rodziny.
Zdaje się, że swoim oświadczeniem Paulina szczegółowo wyjaśniła całe zamieszanie związane ze zdjęciem "wnuczki".
Paulina Smaszcz o narodzinach wnuczki
Na kilka dni przed narodzinami wnuczki Paulina przekazała w jednym z wywiadów, że z utęsknieniem czeka na moment, w którym zostanie babcią. Przyznała, że ma już spakowane walizki i czeka jedynie na sygnał od syna.