To straszne! Tragiczne zmarły mąż Joanny Racewicz w reklamie. Gwiazda dawno nie była tak oburzona
Joanna Racewicz, po tragicznej śmierci męża, dość długo nie mogła pogodzić się z tak wielką tragedią. Przypomnijmy, że ukochany małżonek dziennikarki, Paweł Janeczek, 8 lat temu zginął w katastrofie lotniczej w Smoleńsku. Od tego feralnego dnia minęło już dużo czasu, Joanna zamknęła temat Smoleńska, aby w spokoju zająć się własnym życiem oraz wychowaniem synka.
Jak się jednak okazuje, temat Smoleńska i śmierci kpt. Janeczka wraca jak bumerang. Dziennikarka opisała na swoim profilu bulwersujący ją fakt dotyczący absurdalnej treści ulotki reklamującej elitarną formację wojskową:
Sądziłam, że niewiele rzeczy jest mnie w stanie zdziwić. Aż do chwili, gdy zobaczyłam oficjalną ulotkę nowej formacji. W tej roli zdjęcie z Afganistanu, 2009. Pierwszy po prawej to kpt Paweł Janeczek, „Janosik”, nieżyjący od ponad 8 lat oficer Biura Ochrony Rządu. W środku - również nieżyjący min. Aleksander Szczygło, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Zachęcać do wstąpienia do służby używając (bezprawnie) wizerunków ludzi, którzy na służbie zginęli? Panie Komendancie, generale Tomaszu Miłkowski - nie zechciał Pan odpisać na list, więc pytam w tak zwanej „przestrzeni publicznej”: to niewiedza? niefrasobliwość? ignorancja? czy niechlujstwo? Chyba, że ma Pan swoją wersję – napisała Joanna Racewicz na swoim instagramie.Adresat utrzymuje, że odpowiedział na postawione pytanie. Jednak dziennikarka nie bardzo wie kiedy i w jakiej formie, ponieważ taka odpowiedź nigdy do niej nie dotarła:
Czytam, że „gen. Miłkowski przesłał stanowisko naszej formacji pani Joannie Racewicz”. Proszę pozwolić, że spytam: a jaką drogą? Sprawdzam skrzynkę na listy, byłam na poczcie, odświeżam maile, odczytuję wiadomości. I nic. Głucha cisza. Ani „stanowiska”, ani zwykłego ludzkiego: „przepraszam”. List do Komendanta SOP wysłałam niemal miesiąc temu. Nie było odpowiedzi. Jeśli nawet ją Pan teraz pisze - proszę się nie fatygować. Mleko się rozlało. I - jak mówi Poeta - wszystko jest kwestią smaku. Sposób, w jaki „formacja” radzi sobie ze strzałem w kolano też. Acha, informacja o wysłanym stanowisku pochodzi sprzed dwóch dni. I nie jest prawdziwa. Czy to przystoi, żeby ludzie w mundurach mijali się z prawdą? A dziennikarze nie sprawdzili drugiego źródła? – napisała ponownie była dziennikarka TVP.
Pod postem Joanny Racewicz pojawiło się wiele komentarzy oburzonych i zszokowanych tą sytuacją internautów. „Skandal” i „szok” to najdelikatniejsze z nich...